Reklama

Wspólny mianownik franków i SKOK

Świat ma swoje kłopoty z bankami. My też swoje mamy.

Aktualizacja: 26.03.2015 20:30 Publikacja: 26.03.2015 20:00

Witold M. Orłowski, główny ekonomista PwC w Polsce

Witold M. Orłowski, główny ekonomista PwC w Polsce

Foto: Fotorzepa, Radek Pasterski

I w wielkich bankach, na świecie, „zbyt dużych, żeby upaść", w Polsce zbyt pewnych swojej siły, by dobrowolnie wziąć na siebie znaczną część etycznej i finansowej odpowiedzialności za ryzykowne frankowe kredyty hipoteczne.

I w niedużych (licząc każdą pojedynczo) spółdzielczych kasach, zwanych w świecie anglosaskim Credit Unions, a u nas SKOK, które zaczynają sprawiać kłopoty, kiedy zapominają o swojej roli „prostych banków dla prostych ludzi" i zaczynają bawić się w coraz większe, ryzykowne operacje finansowe.

Bo tak już jest z bankami. Parafrazując i uwspółcześniając znane powiedzenie – jeśli jesteś im winien tysiąc dolarów, masz kłopot. Jeśli jesteś winien milion, kłopot ma bank. A jeśli jesteś winien miliard, kłopot mamy wszyscy. I wszyscy musimy się składać na rozwiązanie tego problemu.

Sprawa SKOK oczywiście wymaga wyjaśnienia. A także starannego zbadania, na ile świadomie udawało się przez lata ukrywać ich coraz gorszą sytuację przed organami nadzoru finansowego. Trzeba to zrobić choćby po to, aby historie takie nie powtórzyły się w przyszłości.

Podobnie trwałego i sprawiedliwego rozwiązania wymaga sprawa nadmiernie ryzykownych frankowych kredytów hipotecznych, udzielanych przez wielkie banki. Ale nie o tym chciałem pisać w tym felietonie.

Reklama
Reklama

Banki (i duże, i małe) są instytucjami szczególnej troski i szczególnej roli w gospodarce. Odgrywają one bowiem rolę pośrednictwa finansowego, dbając o to, by oszczędności zamieniły się w kapitał, zostały wpuszczone do gospodarki i zaczęły wypracowywać zyski. Jest to potrzebne zarówno właścicielom oszczędności, jak samej gospodarce. Bez inwestycji nie ma bowiem rozwoju, zwłaszcza w kraju takim jak Polska, dysponującym znacznie mniejszymi zasobami kapitału niż kraje wysoko rozwinięte.

Jednocześnie z operacjami tego typu zawsze wiązało się i zawsze będzie się wiązało ryzyko. Choćby dlatego, że przy inwestowaniu zawsze można popełnić błąd i stracić kapitał. Właściwy nadzór nad instytucjami finansowymi zmniejsza ryzyko, ale i on nie może zagwarantować, że unikniemy kłopotów.

Są jednak pewne fundamentalne powody, które ryzyko zwiększają. Jednym z nich jest niedostateczna skłonność do oszczędzania. Jeśli kapitału krajowego jest zbyt mało, pojawia się pokusa nadmiernego sięgnięcia po kapitał zagraniczny, co rodzi ryzyko związane z niedopasowaniem struktury walutowej strony aktywów i pasywów sektora bankowego. Jeśli o oszczędności krajowe trzeba walczyć, prędzej czy później duże i małe banki mogą poczuć się zmuszone do sięgnięcia po zbyt ryzykowne jak na swoje możliwości operacje, po to, by móc zaoferować wyższe odsetki.

I to jest chyba głęboko ukryty, wspólny mianownik problemów, z którymi zmagamy się obecnie w Polsce. Jeśli nie znajdziemy sposobów na zwiększenie stopy oszczędności, różnorodne kryzysy będą się powtarzać. Raz w wielkich bankach, raz w małych. A czasem i tu, i tu.

Witold M.Orłowski główny doradca ekonomiczny PwC

Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Piękny wzrost PKB, ale na sterydach
Opinie Ekonomiczne
Anita Błaszczak: Demograficzny efekt motyla
Opinie Ekonomiczne
Ekspert: Innowacje w świecie uzbrojonej globalizacji. Jaki kierunek dla Polski?
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Niezastępowalny konsument
Opinie Ekonomiczne
Anna Miazga: Quo vadis, zrównoważony rozwoju?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama