Reklama

Dzieci odchudzanie przez zniechęcanie

Od kilku lat w internecie furorę robią demotywatory, czyli parodie plakatów propagandowych. W konkurencji na demotywację z sieciowymi żartownisiami zaczyna jednak wygrywać nasza administracja rządowa.

Publikacja: 12.04.2015 21:00

Andrzej Malinowski

Andrzej Malinowski

Foto: materiały prasowe

Po pierwsze dlatego, że gdy zabiera się do demotywowania, to robi to naprawdę, a nie na żarty. Po drugie, demotywujące treści próbuje umieszczać nie na jakiejś przypadkowej stronie internetowej, lecz w ważnych ustawach regulujących życie gospodarcze kraju. Dowodzą tego nowe pomysły zmian w ustawie o radiofonii i telewizji proponowane przez resort kultury. Reklamowane są jako wprowadzane z troską o konsumenta, i to tego najmłodszego.

Chodzić ma o to, by młódź nie obżerała się słodyczami pod wpływem reklamy i nie tyła – skutkiem tego obżarstwa – w sposób niekontrolowany. I choć powszechnie znaną prawdą jest fakt, że nie szkodzi żywność jako taka, lecz jedynie złe nawyki żywieniowe, to Ministerstwo Kultury postanowiło odpowiednie zakazy „antykaloryczne" wpisać do ustawy. Na pierwszy rzut oka może to nawet wyglądać pożytecznie. W końcu, jak uczył plakat propagandowy w „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz": „Uśmiech naszego dziecka premią za trud wychowawczy". Słowem, jeśli ktoś się troszczy o dziatki, to się z nim nie dyskutuje, bo z definicji działa słusznie, zbożnie, pożytecznie.

Ale co zrobić, kiedy jego troska jest kontrproduktywna, bo rozwiązania zostały już przyjęte? Kiedy jego działanie jest nie dość, że wtórne, to w dodatku, zamiast skutkować zamierzonym dobrem dziecka, powoduje wylanie go z kąpielą wskutek destrukcji rozwiązań wcześniej już przyjętych? Wtedy mamy wielki demotywator. Zmiana proponowana przez resort kultury jest wielkim zniechęceniem do wszelkich działań na poziomie samorządu i samoregulacji.

Dzieje się tak dlatego, że pod wpływem unijnej dyrektywy audiowizualnej nadawcy telewizyjni sami już zrezygnowali z reklam słodyczy, słodkich napojów, słonych i słodkich przekąsek dla dzieci do lat 12.

Jakie są skutki tej samoregulacji? Dodajmy, że to najnowocześniejsza tego typu zmiana w Europie, oparta na ekspertyzach instytucji naukowych, zgodna z kodeksem etyki reklamy. Możemy się o skutkach nie dowiedzieć, bo ledwo wchodzi ona w życie, a ministerstwo już pichci nową.

Reklama
Reklama

Jakie będą skutki tej drugiej, odgórnej regulacji? Nie trzeba być ekspertem z dziedziny marketingu żywności, by zauważyć, że zapisy rządowe będą dyskryminować tych producentów, którzy chcą kreować swoje marki. Z kolei ewidentne wsparcie zapewnią one niekorzystającym z reklamy pseudomarkom, tworzonym przez duże sieci dyskontowe i konkurującym na rynku głównie ceną. A wszystko to oczywiście w imię zdrowego odżywiania.

Od lat w naszym kraju promowana jest teza, że dba się o to, by rzeczywistość zmieniać najpierw na poziomie samorządu. Okrasza się tę tezę takimi określeniami, jak: „deregulacja", „samorządność", „tanie państwo". Przykro mówić, ale kto się na to nabrał, ten frajer.

Może by więc jednak zrezygnować z tej zabawy w demotywację samorządu? Może minister gospodarki wytłumaczyłby minister kultury, że dobijanie i tak już ledwo zipiącej w Polsce telewizji publicznej nie jest zgodne z misją obu ministerstw? Może minister rolnictwa wytłumaczyłby ministrom zdrowia i kultury, że rugowanie polskich marek z rynku nie służy ani zdrowiu, ani kulturze? Gdyby jednak zabrakło im sił, to może zmotywuje ich pani premier? Dzięki temu urzędnicy, zamiast demotywować, odnieśliby podwójną korzyść. Po pierwsze, zrobiliby coś pożytecznego. Po drugie, nauczyliby się, jak podejmują decyzje samorządy – w sposób przemyślany, kierując się własnym dobrem i oczekiwaniami społecznymi, na bazie porozumienia i konsultacji. Najlepszą bowiem decyzją, jaką może tu podjąć administracja rządowa, jest brak decyzji – odstąpienie od zmian i pozostawienie regulacji tym, którzy się na sprawie znają, czyli samym nadawcom.

Andrzej Malinowski prezydent Pracodawców RP

Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Piękny wzrost PKB, ale na sterydach
Opinie Ekonomiczne
Anita Błaszczak: Demograficzny efekt motyla
Opinie Ekonomiczne
Ekspert: Innowacje w świecie uzbrojonej globalizacji. Jaki kierunek dla Polski?
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Niezastępowalny konsument
Opinie Ekonomiczne
Anna Miazga: Quo vadis, zrównoważony rozwoju?
Opinie Ekonomiczne
Marek Kutarba: Mamy szansę nie być już doświadczalnym poligonem Rosji
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama