Coraz więcej firm szuka swojej szansy na innych rynkach, co jest także konsekwencją ograniczonych możliwości dalszego rozwoju w Polsce. Każdy rynek ma przecież swoje naturalne ograniczenia.

Przez lata dominowało także przekonanie, że jeśli niemiecka gospodarka ma problemy, niejako automatycznie przekładają się one na polskie firmy i gospodarkę. Ostatnie lata pokazują jednak dobitnie, że tak już nie jest, także dzięki mniejszemu udziałowi sektora motoryzacyjnego w polskim PKB w porównaniu z innymi krajami. Dziś widać wyraźnie, że ekspansja zagraniczna stała się znakiem firmowym polskiej gospodarki, a nagłówki „Polska dogania Francję jako partner handlowy Niemiec” już nie robią wielkiego wrażenia. Za to wielkie zaskoczenie za Odrą czy nad Sekwaną powodowały przejęcia właśnie tam znanych firm, często rodzinnych biznesów z wieloletnimi tradycjami, przez przedsiębiorców znad Wisły (chociaż ich twarde zderzenie z tamtejszymi związkami zawodowymi to temat na osobny tekst).

Czytaj więcej

Polskie firmy ruszają po nowe rynki. Afryka, Azja i Skandynawia na celowniku

Polski biznes ruszył na podbój zagranicznych rynków. Kryzysy stały się szansą

Choć światowa gospodarka podąża w ostatnich latach właściwie od kryzysu do kryzysu, kolejny raz potwierdza się, że każdy kryzys może być również szansą. Wykorzystują ją często firmy z Polski, które okazały się beneficjentami trendu skracania łańcuchów dostaw. Podobnie jest z obecną modą na dual-use. Boom zbrojeniowy otworzył przed polskimi firmami drzwi, które jeszcze niedawno były dla nich zamknięte, a wiele spółek z sektora cywilnego z powodzeniem rozszerza ofertę o technologie o podwójnym zastosowaniu.

Właśnie w takich historiach najlepiej widać, czym jest marka Polska w praktyce. Nie buduje jej kampania wizerunkowa – nawet jeśli kiedyś udałoby się ją dla odmiany przygotować porządnie – ani hasło na billboardzie, lecz tysiące codziennych decyzji menedżerów, inżynierów i handlowców. Każdy kontrakt realizowany w terminie i każda udana akwizycja pracują na zaufanie do polskiego biznesu skuteczniej niż jakiekolwiek deklaracje. Taki kapitał trzeba jednak umieć wzmocnić wsparciem państwa: finansowaniem eksportu, ochroną inwestycji i wsparciem tam, gdzie zapadają decyzje. Oby za dynamicznymi planami spółek nadążała także dyplomacja ekonomiczna.