Pentagon właśnie ogłosił, że składa olbrzymie zamówienie na zakup pocisków Tomahawk. Jego wartość to prawie 23 mld dol., czyli praktycznie połowa rocznego budżetu Polski na obronność. Oprócz zakupu pocisków, efektem ma być także kilkunastokrotne zwiększenie mocy produkcyjnych do ok. tysiąca sztuk rocznie. Za ich produkcję odpowiada koncern RTX.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie pociski zamawia Pentagon i ja zwiększą się moce produkcyjne koncernów RTX i Lockheed Martin
- Na czym polega amerykański model wieloletnich kontraktów i co zapewnia mu wysoką skuteczność.
- Jakie są fundamentalne różnice między polskim a amerykańskim podejściem do rozbudowy przemysłu obronnego.
- Dlaczego brak rynkowej konkurencji może być jedną z największych barier w rozwoju polskiej zbrojeniówki.
To już kolejne tego typu zamówienia w ostatnich tygodniach. Pod koniec lipca za prawie 60 mld dol., czyli nawet więcej niż roczny budżet na obronność Polski, Pentagon zamówił słynne już pociski do systemu Patriot – PAC-3 MSE. Inny zbrojeniowy gigant, Lockheed Martin, w ciągu kilku lat ma zwiększyć ich produkcję z nieco ponad 600, do ok. 2 tys. sztuk rocznie.
Wieloletnie zamówienia
Oczywiście my takimi środkami nigdy nie będziemy dysponować. Ale warto z tych informacji i całej sytuacji wyciągnąć kilka wniosków.
Po pierwsze, opłaca się mieć własne technologie i samodzielnie wytwarzać sprzęt. Zapasy różnych pocisków USA zostały nadwyrężone na skutek ataku na Iran. Administracja amerykańska doprowadzi do zwiększenia ich produkcji, ale oczywiście najpierw chce zaspokoić własne potrzeby. Dlatego m.in. Polska będzie musiała poczekać dłużej na dostawy pocisków do systemu Patriot, po prostu Pentagon wpycha się na początek kolejki. Sojusznicy mogą jedynie zgrzytać zębami. By mieć własne technologie, trzeba konsekwentnie stawiać na rodzime rozwiązania. Tymczasem u nas odpowiedzialna za zakupy Agencja Uzbrojenia, zgodnie z obowiązującymi regulacjami, tak naprawdę nie zajmuje się rozwojem przemysłu. To powinno się zmienić.
Czytaj więcej
Uruchomienie na Ukrainie produkcji rakiet do systemu przeciwrakietowego Patriot wymagałoby wielu zgód polityków i przemysłu amerykańskiego. Nie ma...
Drugi wniosek jest taki, żeby budować te zdolności, potrzebne są wieloletnie kontrakty, które pozwolą koncernom zbrojeniowym zwiększać moce produkcyjne ze świadomością, że to im się zwróci. Mocno upraszczając, my przejęliśmy nieco inny model rozwoju – zamówienia są mniejsze, za to bezpośrednio do państwowego przemysłu przelewamy miliardy złotych z Funduszu Inwestycji Kapitałowych Ministerstwa Aktywów Państwowych. Zamówienia i zwiększenie mocy produkcyjnych to niejako dwa oddzielne porządki, odpowiadają za nie różne ministerstwa, które czasem wręcz nie koordynują działań. Obecnie trudno ocenić, czy to zadziała, ale już słychać o pewnych problemach chociażby w zwiększaniu mocy do produkcji amunicji artyleryjskiej 155 mm.
Za to jeśli chodzi o przemysł prywatny, w Polsce działamy jak w USA – dajemy zamówienie, a firmy niech stworzą moce produkcyjne. Problem w tym, że te zamówienia nie są aż tak duże, więc prywatne podmioty wystawiają się na duże ryzyko. Ale mimo to obstawiam, że ten drugi model okaże się bardziej efektywny.
Korzyści z konkurencji
Wreszcie trzeba też zwrócić uwagę, że w USA te olbrzymie zamówienia są kierowane do różnych firm i że są to podmioty prywatne. Wynika to z tego, że Amerykanie wierzą w konkurencję. Jeśli ogłaszają jakiś program zbrojeniowy, to często zapraszają do stworzenia prototypu kilka firm, wybierają najlepszy produkt i to ta spółka może potem realizować kontrakt i, tak jak obecnie, liczyć na kolejne zamówienia. U nas politycy mówią wprost, że zbrojeniówka musi być państwowa i nawet jej wejście na GPW jest de facto niemożliwe. Takie podejście może zdumiewać choćby dlatego, że choć w USA koncerny zbrojeniowe są prywatne, to nikt nie wątpi w to, że Pentagon, jako zdecydowanie największy zamawiający, może na nich wymusić bardzo wiele. Oczywistym wytłumaczeniem jest to, że w państwowej zbrojeniówce znacznie łatwiej znaleźć posady dla krewnych i znajomych królika.
Dlatego patrząc na działania Amerykanów, jestem przekonany, że wkrótce zwiększą swoje zdolności produkcyjne w zbrojeniówce. Może nie tak bardzo, jak planują, ale na pewno istotnie. Co do polskiego przemysłu państwowego, mam znacznie większe wątpliwości.