Przeważyły potencjalne osobiste zyski polityczne. I wyłącznie dlatego jesteśmy dziś świadkami szopki politycznej z wetem i wszystkim tym, co nastąpiło po nim.
Rząd rozpoczął już obejście prezydenckiego weta. Szybko udowodnił, że nie potrzebuje do tego parlamentu, w którym odrzucenie prezydenckiego sprzeciwu i tak nie byłoby możliwe. Stronnictwo prezydenckie stawia w tym przypadku zarzut złamania Konstytucji i grozi postawieniem rządzących przed Trybunałem Stanu. Co w polskich realiach i tak jest pustą groźbą. Poza dwoma wyjątkami, nikt dotychczas nie został przez TS skazany. I większość Polaków dobrze o tym wie.
Czytaj więcej
Mimo weta prezydenta, umowa z UE zostanie zawarta w najbliższych tygodniach, a MON lada dzień zacznie podpisywać kontrakty z przemysłem na zakup u...
Wątpliwe zarzuty prezydenta
Zarzuty o łamanie prawa są dla rządu kłopotliwe tylko o tyle, że niedawno jeszcze przekonywał on, iż ustawa o SAFE jest niezbędna. Teraz zaś musiał zmienić narrację, twierdząc, że bez specjalnej ustawy też można to zrobić. To z punktu widzenia odbioru społecznego niekonsekwencja, która może budzić niepokój. I na tym gra środowisko prezydenckie.
Jest jednak mało prawdopodobne, aby rząd faktycznie w tym przypadku prawo złamał. Podjęta w sprawie SAFE uchwała ma wyłącznie wymiar polityczny. Zapowiedziane zaś w jej ramach działania oparte są na istniejących już przepisach.