Składając wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją RP wybranych przepisów ustawy krajobrazowej, Związek Pracodawców BCC nie podważa słuszności całej inicjatywy i jej głównego celu – potrzeby uporządkowania przestrzeni miast.
Nie bronimy status quo i tak samo jak wiele podmiotów oczekiwaliśmy ustawy krajobrazowej. Rzecz w tym, że w pierwotnych założeniach kontekst krajobrazowy był bardzo szeroki, jednak w czasie procedowania powstał „wykastrowany" projekt ustawy, który nie prowadzi do realizacji jej pierwotnego celu w postaci uporządkowania chaosu reklamowego i otaczającej nas brzydoty. Dlaczego?
Po pierwsze, z ustawy wypadły np. maszty komórkowe oraz wiatraki, nad rozmieszczeniem których miała zapanować nowa ustawa. Po drugie, ustawa z krajobrazowej stała się de facto ustawą reklamową, ponieważ dotyczy przede wszystkim reklamy zewnętrznej. Dziś zaledwie kilka procent całości otaczających nas reklam to legalne reklamy systemowe (tzn. posadowione z poszanowaniem m.in. prawa budowlanego i miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego). Reszta to umieszczane w przestrzeni miasta bez żadnych zasad i z pominięciem obowiązujących przepisów: tablice, banery lub szyldy. To one tworzą w efekcie bałagan i chaos komunikacyjny, z którymi miała walczyć nowa ustawa.
Ustawodawca bardzo nieprecyzyjnie określił zadania samorządów i narzędzia, za pomocą których mogą tworzyć „nowy ład reklamowy" na swoim terenie. Efekty mogą być nieoczekiwane. Np. decyzją gminy X wszystkie nośniki reklamowe na jej terenie staną się z dnia na dzień nielegalne, a dopiero nowe decyzje urzędników będą określały, na jakich zasadach mogą być postawione. Co więcej, w kolejnej kadencji nowi urzędnicy mogą zmienić decyzje poprzedników i nakazać demontaż legalnych nośników. W świetle ustawy gminy mają w tej kwestii władzę niemal absolutną, jednak nie mają żadnego wsparcia ani wytycznych co do tego, jak faktycznie powinny kształtować swoją przestrzeń. Nakaz rozbiórki legalnie postawionych nośników może w przyszłości skutkować dużymi kosztami odszkodowań i procesów.
W imieniu przedsiębiorców protestujemy też przeciwko mechanizmowi, który zrównuje ze sobą firmy działające w sposób legalny i dysponujące wymaganymi pozwoleniami dotyczącymi nośników reklamowych oraz te, które w sposób nieuczciwy stawiały konstrukcje reklamowe, uprawiając samowolę budowlaną. Ponadto ustanowienie i pobieranie takich samych opłat od reklam legalnych i nielegalnych (w okresie vacatio legis) powoduje, że państwo legalizuje w ten sposób działalność nielegalną.