Cezary Szymanek: Niechlubny rekord w spółkach

Polityczne kryterium doboru kadr zarządzających państwowymi spółkami było cechą każdej ekipy rządzącej od 1989 r. Ale to partia Jarosława Kaczyńskiego w ciągu ostatnich ośmiu lat doprowadziła do największego spustoszenia.

Publikacja: 11.12.2023 03:00

Cezary Szymanek: Niechlubny rekord w spółkach

Foto: Adobe Stock

Przez ostatnich osiem lat Polki i Polacy byli świadkami wielkiego partyjnego skoku na stołki i pieniądze w państwowych spółkach” – mogłaby powiedzieć była premier Beata Szydło. Ale nie powie, bo sama – między innymi – jest politycznie odpowiedzialna za rozpoczęcie zmian w zarządach i radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa, bezprecedensowych w swej skali i w wielu wypadkach co najmniej wątpliwych merytorycznie.

Barometr „Rzeczpospolitej” mierzący skalę zmian szefów największych firm kontrolowanych przez państwo (pod uwagę jest branych ponad 40 podmiotów) nigdy nie notował takich rekordów jak w latach 2016 i 2017. Z raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że w pierwszych dwóch latach rządów PiS w 28 strategicznych spółkach Skarbu Państwa opuściło stanowiska 568 menedżerów, którym wypłacono łącznie ponad 94 mln zł. W kolejnych latach wcale nie było lepiej, a kadrowa miotła lądowała w kącie tylko na krótki czas poprzedzający wybory. Dowód stanowi najnowszy odczyt naszego barometru rotacji szefów spółek SP: poziom 15,5 pkt jest najniższy od wybuchu pandemii Covid-19.

Czytaj więcej

Karuzela państwowych prezesów wyhamowała. "Ład korporacyjny sięgnął dna"

Oczywiście polityczne kryterium doboru kadr zarządzających państwowymi spółkami było cechą każdej ekipy rządzącej od 1989 r. Ba, niekiedy powyborcza miotła dosięgała nawet osób sprzątających. Ale to partia Jarosława Kaczyńskiego w ciągu ostatnich ośmiu lat doprowadziła do największego spustoszenia. Złamane zostały wszystkie zasady: ładu korporacyjnego, dbania o wartość spółek czy po prostu zwykłej, ludzkiej przyzwoitości w podejściu do wspólnego przecież – a nie partyjnego – dobra, jakim są państwowe firmy. Kompetencje u ludzi w radach nadzorczych, zarządach i dyrektorów były wręcz niemile widziane. Liczyło się posłuszeństwo wobec Nowogrodzkiej lub innej koterii w obozie Zjednoczonej Prawicy.

Efekt? Indeks kontrolowanych przez państwo spółek na Giełdzie Papierów Wartościowych urósł od 2015 r. zaledwie o 9 proc., wynika z analiz Forum Obywatelskiego Rozwoju. Przy skumulowanej inflacji na poziomie ponad 46 proc. oznacza to, że realna wartość posiadanych przez państwo akcji tych spółek spadła aż o jedną czwartą.

Pod koniec pierwszych rządów Donalda Tuska powołana przez niego Rada Gospodarcza – tak, to w jej składzie był wtedy (w latach 2010–2012) Mateusz Morawiecki, ówczesny prezes BZ WBK – dostała zadanie opracowania mechanizmu odpolitycznienia spółek Skarbu Państwa. Miał powstać apolityczny zasób kadr i merytoryczny system wyłaniania z niego obsady rad nadzorczych w spółkach Skarbu Państwa. Dla wielu członków Rady Gospodarczej był to wtedy najważniejszy projekt, poszli z nim na posiedzenie sejmowej Komisji Skarbu, a ówczesna opozycja – tak, Prawo i Sprawiedliwość – okazała się jego największym przeciwnikiem.

Teraz również demokratyczna większość w Sejmie szła do wyborów z hasłem odpolitycznienia spółek Skarbu Państwa. Obrazowo ujął to Szymon Hołownia w trakcie debaty w TVP – „do tych wszystkich partyjnych tłustych kotów mam jedno przesłanie: pakujcie kuwety”. Nową władzę pewnie nieraz będzie kusić, aby zastąpić ich swoimi kotami. Tylko że w połowie października Polacy zagłosowali (między innymi) za oddaniem spółek Skarbu Państwa prawdziwym menedżerom, a nie znów partyjnym sługom.

Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Gospodarka wciąż w strefie cienia
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Opinie Ekonomiczne
Piotr Skwirowski: Nie czarne, ale już ciemne chmury nad kredytobiorcami
Ekonomia
Marek Ratajczak: Czy trzeba umoralnić człowieka ekonomicznego
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Klęska władz monetarnych
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Sławiński: Przepis na stagnację