Smak co najmniej dyskusyjny, efekty działania w porównaniu z espresso wątpliwe. Jednak faktem jest, że ta kategoria rynek zdobyła szturmem i pewnie nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.
Zwłaszcza młodzi ludzie energetyki piją bowiem często i chętnie, ale na nich popyt się nie kończy. Młodzi stawiają na marki tańsze czy wręcz produkty produkowane na zlecenie sieci handlowych, oczywiście z racji konkurencyjnych cen.
Dla grup starszych konsumentów liczy się marka, więc te wyżej pozycjonowane cenowo dalej trzymają się doskonale. Zwłaszcza jeśli dodają skrzydeł – hasło jednej marki wryło się w podświadomość nawet tych, którzy jak ja energetyków nie uznają, choćby z powodu walorów smakowych.
Ta kategoria jest także potwierdzeniem, jak można wykreować produkt, choć wydawałoby się, że nie ma szans na znalezienie chętnych na taką ofertę. Kluczem do serc i portfeli był jednak doskonały marketing, często z wykorzystaniem gwiazd sportu.
Dzisiaj osoby pijące energetyki widać wszędzie. W biurach firm konsultingowych, gdzie wytrwali pracownicy w czasie dopinania projektu spędzają za biurkiem nawet po kilkanaście godzin na dobę, małe lodówki z puszkami takich napojów są stałym elementem krajobrazu.