Rz: Prezydent Andrzej Duda na następcę Marka Belki wskazał Adama Glapińskiego. To dobry wybór?
Janusz Jankowiak:
Oceniając według zwyczajowych kryteriów, takich jako znajomość makroekonomii i polityki pieniężnej, to jest dobry kandydat. Problem w tym, że te kryteria są dziś nieadekwatne.
Dlaczego?
Bo inaczej niż dotąd stopy procentowe, jako główne narzędzie banku centralnego, nie będą miały dużego znaczenia. Prezes będzie miał ogromny wpływ na kształtowanie instrumentarium NBP. Wprawdzie on nie podejmuje takich decyzji samodzielnie, ale trzeba pamiętać, że Glapiński zwolni miejsce w zarządzie, na które będzie mógł kogoś dokooptować.
Obawia się pan o niezależność NBP, o to, że instrumentarium będzie rozszerzane pod naciskiem rządu?
Na tym etapie nie chcę Glapińskiemu przypisywać żadnej orientacji politycznej. On ją ma, ale teoretycznie będzie pełnił apolityczną funkcję. Chodzi o to, że w tle toczy się dyskusja na temat roli banku centralnego, jego instrumentów. Ona nie ma podłoża wyłącznie politycznego, jest po części wywołana warunkami pokryzysowymi, doświadczeniami innych banków, można więc prowadzić ją merytorycznie. Ale np. na Węgrzech wpływ polityki jest duży. Glapiński będzie miał w tej dyskusji dużo do powiedzenia.