Reklama

Leszek Lerch: Motoryzacja silnikiem gospodarki

Jeśli chcemy mieć swój udział w przemyśle 4.0 w wydaniu motoryzacyjnym, musimy być jak najbliżej inwestorów – pisze partner EY.

Publikacja: 14.09.2016 20:22

Leszek Lerch: Motoryzacja silnikiem gospodarki

Foto: materiały prasowe

Bieżący rok to rok nowych inwestycji w polskim sektorze motoryzacyjnym. W ubiegłym tygodniu zarząd Volkswagena zapowiedział rozszerzenie produkcji w Polsce. 100 tysięcy samochodów rocznie będzie zjeżdżać z taśm produkcyjnych nowej fabryki w Białężycach w Wielkopolsce. Zatrudnienie znajdzie tam 3 tys. osób. W maju Daimler zadeklarował, że zainwestuje 500 mln euro w budowę fabryki silników do samochodów Mercedesa w Jaworze na Dolnym Śląsku. Pełne moce produkcyjne fabryka ma osiągnąć w 2020 roku.

Ponad 20 lat temu system zachęt bezpośrednich, ulg podatkowych – także w ramach tworzonych wówczas specjalnych stref ekonomicznych – spowodował, że zagraniczne koncerny motoryzacyjne zaczęły się interesować naszym krajem. Teraz firmy, które już w Polsce są, inwestują w nowe fabryki albo przenoszą produkcję z Europy Zachodniej, nie tylko ze względu na niższe koszty, ale także z powodu rosnącej efektywności produkcji i coraz wyższej jakości. Mimo to czasami pojawiają się pytania o wartość dodaną takich inwestycji. Jak jest naprawdę?

Wkład w PKB

Wpływ sektora motoryzacyjnego na naszą gospodarkę jest znaczący, szczególnie po uwzględnieniu jego powiązań z innymi branżami.

Najlepszą miarą „wkładu" poszczególnych sektorów w „wielkość produkcji" (PKB) w gospodarce jest tzw. wartość dodana brutto. W przypadku branży motoryzacyjnej (z uwzględnieniem produkcji części do pojazdów) w 2015 roku wyniosła ona ok. 27,7 mld zł. To ok. 1,7 proc. łącznej wartości dodanej brutto w gospodarce kraju (wyraźnie więcej niż w 2013 r. – ok. 1,5 proc.). Udział sektora w wartości dodanej całego przetwórstwa przemysłowego w Polsce był z kolei znacznie wyższy i wynosił ok. 8,9 proc.

W tym wszystkim niezwykle istotny jest bezpośredni wpływ sektora motoryzacyjnego na rynek pracy. W 2015 r. zatrudniał on ok. 257 tys. osób, czyli ok. 1,6 proc. pracujących ogółem. Z roku na rok zmienia się struktura tego zatrudnienia. Nowe technologie oraz otwierane centra badawczo-rozwojowe wymagają bardziej wyspecjalizowanej wiedzy. Pracownicy tych firm, mając dostęp do najnowszych technologii, przyczyniają się do zwiększenia ogólnego poziomu wiedzy technicznej i innowacyjności w naszym kraju.

Reklama
Reklama

Łączny wpływ sektora motoryzacyjnego na gospodarkę Polski (uwzględniający efekty związane z wydatkami branży na produkty i usługi wytwarzane w Polsce oraz wydatkami konsumpcyjnymi osób pracujących w sektorze i jego łańcuchu dostawców) jest znacznie większy. Firma doradcza EY szacuje, że w tym ujęciu sektor motoryzacyjny (wraz z produkcją części do pojazdów) wygenerował w 2015 r. łącznie ok. 68,1 mld zł wartości dodanej brutto w różnych sektorach polskiej gospodarki (ok. 4,3 proc. wartości dodanej brutto ogółem w Polsce). Oprócz tego sektor wspierał istnienie łącznie ok. 610 tys. miejsc pracy (czyli ok. 3,8 proc. pracujących ogółem w Polsce). Szacunki EY sugerują, że każdy 1 mln zł wartości dodanej brutto w sektorze motoryzacyjnym przekłada się na ok. 1,5 mln zł dodatkowej wartości dodanej brutto w pozostałych obszarach gospodarki. Natomiast każdemu jednemu miejscu pracy w sektorze odpowiada ok. 1,4 miejsca pracy w pozostałych branżach.

Kluczowy innowator

Sektor motoryzacyjny jest od lat w czołówce najbardziej innowacyjnych branż światowej gospodarki. Tu powstaje najwięcej pomysłów. Co 3–4 lata zmieniają się modele, wprowadzane są nowe technologie, takie jak autonomiczne samochody, auta na prąd czy pojazdy napędzane wodorem. Także w Polsce w ostatnich latach aż 61,5 proc. firm tego sektora z zatrudnieniem ponad 250 osób wprowadziło nowe lub istotnie ulepszone produkty lub procesy. To więcej niż średnia we wszystkich firmach przetwórstwa przemysłowego.

Nominalnie wartość nakładów na innowacje w sektorze w 2014 r. wyniosła 407,8 mln zł. Wysoka innowacyjność i jakość produkcji sektora motoryzacyjnego nad Wisłą w trwały sposób przekładają się na podnoszenie jakości całego przemysłu w Polsce. Jakość zarządzania systemami i know-how w naturalny sposób oddziałują nie tylko na polskich pracowników, ale przede wszystkim na lokalnych dostawców i kooperantów, którzy dostosowują jakość i nowoczesność swojej produkcji do wymogów liderów światowego rynku. Tym samym przyczyniają się do zwiększenia zaawansowania technologicznego oraz efektywności polskich firm.

Lokalny współtwórca kluczowych zmian

Bezpośrednie inwestycje w sektorze motoryzacyjnym wpływają nie tylko na gospodarkę całego kraju, ale także, a może przede wszystkim, na gospodarki lokalne, w tym bezpośrednio na wzrost zamożności społeczeństw. Trudno sobie wyobrazić, jak wyglądałyby dzisiaj Gliwice, Tychy czy Mielec, gdyby nie inwestycje poczynione wiele lat temu i Specjalne Strefy Ekonomiczne (SSE). Na tej bazie powstały olbrzymie parki przemysłowe, które wywołały efekt kuli śniegowej. Młodzi ludzie po szkołach technicznych, ekonomicznych i wyższych uczelniach właśnie tam zaczynali swoją pierwszą pracę dużo częściej niż w innych branżach. Pamiętam moją rozmowę z 1997 roku z przedstawicielami dużego koncernu, którzy mówili, że ich inwestycja obliczona jest na 10 lat. Tymczasem te zakłady funkcjonują tutaj nadal i ciągle rozwijają się już bez ulg i dotacji.

Inwestycja w regionie to rozwój infrastruktury lokalnej i poprawa jej jakości, nowe miejsca pracy u inwestora i kooperantów, budowanie powiązań kooperacyjnych, stworzenie dobrego klimatu inwestycyjnego dla całego regionu i w efekcie nowi inwestorzy z innych branż. A ostatecznie – to wzrost wpływów do budżetów samorządów i państwa z tytułu różnych opłat i podatków.

Klimat inwestycyjny

Branża motoryzacyjna jest ważnym sektorem całej światowej gospodarki. Dodatkowo jest ona w przełomowym momencie przypominającym jej początki sprzed 130 lat. Jest już jasne, że wszystkie światowe koncerny będą inwestowały miliardy euro w rozwiązania dotyczące mobilności i samochodów autonomicznych. Otwiera to zupełnie nowe perspektywy na zastosowanie samochodów, ich design, funkcje oraz wyposażenie.

Reklama
Reklama

Wszystko to wymagać będzie olbrzymich nakładów na badania i rozwój. Będzie także kołem zamachowym całego łańcucha dostaw, w którym dzięki temu powstają tysiące nowych miejsc pracy.

Na tym właśnie polega wyścig o inwestora. Na pierwszy rzut oka widać jedynie nowy zakład produkcyjny, ale chodzi o coś więcej i o coś o wiele ważniejszego. Pozyskanie dużego inwestora to przede wszystkim szansa na to, żeby przekonać go do kolejnych nakładów na ośrodki B+R i włączenie polskich inżynierów w przemiany w branży, które są w niej tematem absolutnie numer 1. Jeśli chcemy mieć swój udział w przemyśle 4.0 w wydaniu motoryzacyjnym, jeśli chcemy mieć wpływ na to, jak będą wyglądały samochody, jakie będą one pełniły funkcje – musimy być jak najbliżej inwestorów.

Każdy nowy inwestor to sukces kraju. Zwłaszcza taki inwestor, który tworzy setki miejsc pracy w otoczeniu, w którym coraz częściej pojawiają się zautomatyzowane fabryki, w których ludzie nadzorują pracę maszyn.

Żeby jednak ten sukces osiągnąć, potrzebna jest duża determinacja i wieloletnia praca. Tym bardziej że o inwestorów zabiega wiele krajów naszego regionu. Dzisiaj to chociażby Węgry, Czechy, Słowacja. Te wszystkie kraje są do siebie podobne pod względem infrastruktury i kapitału ludzkiego. My mamy przewagę skali oraz doświadczeń wielu inwestorów, których świadectwo sukcesu jest olbrzymim kapitałem na przyszłość. Niezbędnym czynnikiem w tym procesie jest konkurencyjność oferty, z którą wychodzimy jako kraj do inwestorów. Przed polską administracją wciąż duże wyzwania, aby przygotować adekwatny i najbardziej atrakcyjny pakiet inwestycyjny w regionie.

Leszek Lerch jest partnerem EY i szefem Grupy Doradztwa dla Branży Motoryzacyjnej w Polsce

Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Mroźny oddech Syberii i Arktyki
Opinie Ekonomiczne
Adam Roguski: Prognozy tylko dla odważnych
Opinie Ekonomiczne
Marcin Mazurek: Powell się stawia, a to wywraca stolik
Opinie Ekonomiczne
Od gospodarki nadmiaru do gospodarki umiaru
Opinie Ekonomiczne
Katarzyna Kucharczyk: Limes inferior po polsku. Niepokojące zjawisko na rynku pracy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama