Rz: W strukturze kredytów mieszkaniowych pożyczki walutowe nadal stanowią większość. Z czego wynikało tak duże zainteresowanie kredytami walutowymi?

Przemysław Weiner:

Z punktu widzenia klienta indywidualnego w pewnym momencie opłacalne mogło być wzięcie kredytu we franku szwajcarskim czy w euro, gdyż raty miesięczne były dużo niższe. Niższy koszt bieżący kredytu oraz nieuwzględnienie ryzyka zmian kursów walutowych sprawiały, że kredytobiorcy postrzegali swoje zadłużenie jako niższe niż w przypadku analogicznych kredytów złotowych. Poza tym Polacy zadłużali się w walutach obcych, ponieważ wierzyli, że umocnienie złotego będzie trwało bardzo długo, aż do momentu wejścia naszego kraju do strefy euro, co oznaczałoby, że miesięczne raty pożyczki będą spadać.

Dlaczego bezpieczniej jest zaciągać kredyty mieszkaniowe w złotówkach, skoro pożyczanie w euro wiąże się z niższymi kosztami?

Wartość spłat kredytu w złotych zależy tylko od stóp procentowych w kraju

Podstawowym zadaniem banków jest udzielanie kredytów, jednak nie powinno się ono wiązać z narażaniem kredytobiorców na ryzyko walutowe, którego klienci nie są w stanie oszacować. To ryzyko mogliśmy zaobserwować w trakcie kryzysu finansowego, kiedy złoty w 2008 r. zaczął mocno tracić na wartości. Wówczas kredyty walutowe dla wielu gospodarstw domowych stały się wielkim problemem, ponieważ ich wartość w przeliczeniu na polskie złote znacznie wzrosła. Powstało ryzyko, że kredytobiorcy nie będą w stanie dotrzymać swoich zobowiązań wobec banków.

Wzrost liczby zagrożonych kredytów to również duże ryzyko dla banków.

Zgadza się. Co prawda dzięki wdrożeniu rekomendacji S w 2006 r. ryzyko kredytowe zmaterializowało się tylko w ograniczonym stopniu, jednak wartość kredytów wzrosła po umocnieniu się kursu franka tak bardzo, że część kredytobiorców ma obecnie do spłacenia znacznie wyższe kwoty w złotych niż w momencie zaciągania kredytu. Poza tym banki, które udzielały pożyczek walutowych, w dużej mierze finansowały się za granicą. Wystawiały się przez to na ryzyko płynności, a także ryzyko braku odnowienia finansowania. To również nie było korzystne z punktu widzenia stabilności sektora i równowagi makroekonomicznej Polski.

Jeśli z kredytami walutowymi wiąże się aż tyle zagrożeń, to dlaczego banki tak chętnie je oferowały?

Autopromocja
Panel dyskusyjny "Ach te magazyny"

Silniki boomu pracują pełną parą - rynek będzie rósł z uwagi na dalszy rozwój logistyki i e-commerce

OGLĄDAJ RELACJĘ

W naszej opinii banki, jeszcze przed kryzysem, zdecydowanie nie doszacowały ryzyka związanego z tym typem finansowania. Dla banków było to bardzo wygodne narzędzie do rozwoju swojej działalności w Polsce i zwiększania udziału w rynku. Dodatkowo rozwój oferty kredytów walutowych był ułatwiony przez dostęp do finansowania w walutach obcych, którego źródłem były w szczególności zagraniczne banki matki.

Kryzys finansowy co prawda obnażył wszelkie czynniki ryzyka związane z kredytem walutowym, ale są klienci, którzy i tak woleliby zaciągnąć kredyt w euro. Jak można ich przekonać do zmiany zdania?

Wartość spłat w przypadku kredytów złotowych uzależniona jest wyłącznie od zmian krajowych stóp procentowych. W takim przypadku odpada ryzyko, że wysokość rat, a także samej kwoty kredytu będzie się zmieniała w zależności od wahań kursu walutowego. Dlatego kredytobiorca, który decyduje się na kredyt w złotych, przede wszystkim ogranicza ryzyko zmian wysokości raty, którą będzie przez wiele lat spłacał. A w przypadku walutowych kredytów hipotecznych zaciąganych na 20–30 lat prawdopodobieństwo wystąpienia w tym czasie bardzo ekstremalnych i niekorzystnych zmian kursu walutowego jest wysokie. Poza tym zachowanie kursów walutowych nawet w krótszym okresie jest bardzo trudne do przewidzenia, co wynika już z samej specyfiki rynku walutowego.