W 2008 roku PKN Orlen zanotował rekordowe zyski i musiał zaciągnąć kredyt na wypłatę dywidendy. To akurat było dość śmieszne – pokazywało ułomność międzynarodowych standardów rachunkowości w odniesieniu do firm surowcowych. Orlen miał zysk papierowy – bo przecenił zapasy, choć z gotówką nie było wcale różowo. Apple ma natomiast „żywą" gotówkę. A pożycza ją od innych. Robi to z powodów podatkowych. Podatki mają konsekwencje. Im wyższe stawki podatkowe i głupsze przepisy podatkowe, tym więcej głupich ruchów muszą wykonywać podatnicy.

Większość środków finansowych Apple ma na rachunkach w bankach poza granicami USA. Dzięki temu odracza zapłatę od nich podatku. Zapłaci go dopiero, jak je przetransferuje na rachunki amerykańskie. I to 35 proc.! Woli więc pożyczyć. Przy tak wysokich podatkach i niskich stopach procentowych technologicznemu potentatowi bardziej opłaca się pieniądze pożyczyć. Nawet gdyby pożyczył u mafii, byłoby taniej.

Pożycza więc i czeka. Na co? Na wakacje podatkowe. Senatorowie Barbara Boxer z Kalifornii i Rand Paul z Kentucky już takie zaproponowali. Apple zapłaciłoby od przetransferowanej do USA gotówki podatek w wysokości 6,5 proc. Szans na przeprocesowanie tego pomysłu raczej nie widać – mimo że Barbara Boxer jest senatorem z Partii Demokratycznej, a nie republikańskim „radykałem" jak Rand Paul.

Prezydent Obama ma pomysł całkiem inny. Chce amerykańskie globalne firmy zmusić do płacenia podatków w USA. Zgodnie z przykazaniem Ala Capone – ludzi trzeba przekonywać dobrym słowem. Ale łatwiej ich się przekonuje pistoletem. Administracja ma zamiar taki pistolet wyciągnąć. To taka „pałka na tłuste misie" – o której w Polsce wspominał Bartłomiej Sienkiewicz. Na szczęście dla Amerykanów pan prezydent nie ma poparcia w Kongresie. Apple może więc spokojnie kaperować pracowników Tesli do pracy nad konstrukcją elektrycznego samochodu. Bo nie chce chyba podzielić losu Nokii, która płaciła wysokie podatki w Finlandii i przespała czas zmian. I dziś już jej nie ma na rynku, na którym dominuje Apple.

Oczywiście sytuacja, w której Apple może nie płacić podatków, a mali podatnicy płacić je muszą, jest niczym nieusprawiedliwiona. Ale dzieje się tak nie tylko w USA. W Polsce mamy podobnie. Dlatego konieczna jest zmiana systemu podatkowego. Zmiana! Nie reforma!  Reforma niczego nie zmieni.