Rzeczpospolita: Firma Vivus, która do tej pory udzielała pożyczek online, będzie teraz pożyczała pieniądze również w kioskach Ruchu. Tak łatwy dostęp do tej usługi sprawi, że będziemy pożyczać więcej pieniędzy?
Andrzej Sadowski: Na razie jesteśmy społeczeństwem na dorobku, stąd zadłużanie się nie jest takim elementem kultury konsumpcyjnej, jakim stało się na Zachodzie, gdzie spłaca się zobowiązania z bieżących dochodów i natychmiast zaciąga następne. W Polsce jeszcze tego nie ma. Ale to wynika z innego stylu życia. Polacy na tle innych społeczeństw europejskich są dosyć odpowiedzialnymi osobami, nie jesteśmy zadłużeni tak jak ludzie w państwach starej Unii Europejskiej.
To znaczy, że ludzie, którzy pożyczą pieniądze w kiosku, i tak pożyczyliby je gdzie indziej?
Firmy ścigają się w stworzeniu większej dostępności dla osób, które nie używają internetu. Bo dostępność pożyczek w kioskach Ruchu to możliwość dla tych, którzy nie potrafią korzystać z sieci, zwłaszcza dla starszych ludzi. To jest również odpowiedź na pożyczki udzielane na zaskakująco złych warunkach. I w przypadku Ruchu wyjście z marką, która budzi zaufanie. Taka oferta może być alternatywą dla tradycyjnego sektora bankowego, ale i lokalnych małych firm, które udzielały pożyczek, a dopiero później okazywało się, jak niekorzystne stały za tym warunki. Ludzie tak czy inaczej będą korzystać z prostszych form pożyczania pieniędzy niż to, co proponują banki.
Niedługo już wszędzie będziemy mogli pożyczyć pieniądze?