Decyzja, jak można było się spodziewać, wywołała natychmiast burzę komentarzy i protestów. Przegrani oskarżają Polskę o to, że względy polityczne przeważyły nad militarno-technicznymi. Wygrani bronią się, twierdząc, że zaoferowali najnowocześniejszy sprzęt, który najlepiej spełniał wymogi konkursowe. Związki zawodowe protestują przeciwko wyborowi grożącemu utratą miejsc pracy w polskich fabrykach śmigłowców. Popierają ich zagraniczni właściciele tych fabryk, wytykając szkodliwy pomysł zakupu w firmie, która nie ulokowała w naszym kraju produkcji. A ta z kolei twierdzi, że produkcję u nas ma zamiar ulokować.
W przypadku rozstrzygania wielkich kontraktów zbrojeniowych nie ma jednak prostych decyzji. Z każdym wyborem wiążą się jednocześnie ważne czynniki militarne, polityczne i gospodarcze. A złośliwość losu chce, że te trzy pola nie chcą się zazwyczaj ze sobą pokrywać: wybór najlepszy z jednego punktu widzenia jest gorszy z innego.
Czynniki techniczno-militarne każą szukać sprzętu, który najbardziej pasowałby wojskowym. Chcą szybko dostać do ręki jak najnowocześniejszą broń, wszystko jedno, czy robioną w kraju czy za granicą – i czy wymyśloną po tej czy tamtej stronie Atlantyku.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy wybór militarny nie pokrywa się z politycznym. Wielomiliardowe zakupy broni to również szansa na ściślejsze związanie kraju z jego sojusznikami. Firmy zbrojeniowe zawsze intensywnie lobbują u swoich rządów – nie oznacza to, że z powodu takiego a nie innego wyboru stracimy na zawsze sprzymierzeńca, ale na atmosferę międzysojuszniczą może to poważnie wpłynąć (negatywnie lub pozytywnie).
No i wreszcie mamy problem ekonomiczny – oczywiście chciałoby się, by kosztowny zakup broni przysporzył korzyści własnej gospodarce, co pozwala faktycznie zmniejszyć jej obciążenie całą transakcją. Związkowcy uważają, że ten czynnik powinien być decydujący – wojskowi mogą przytoczyć w odpowiedzi wiele niesławnych historii o tym, jak to przesadne kierowanie się tym czynnikiem dało kiepskie efekty (od samolotu Iryda i korwety Gawron poczynając). Ale racją jest, że rozwój własnego, nowoczesnego i konkurencyjnego przemysłu obronnego na dłuższą metę służy podniesieniu obronności kraju.