W „Rzeczpospolitej" kazał się artykuł Michała Kleibera, Grzegorza Bliźniuka i Krzysztofa Szuberta pt. „Cyfryzacja potrzebuje zmian". Dobrze, że temat cyfryzacji ponownie pojawia się w dyskusji publicznej. Jednak bardzo źle, gdy w odniesieniu do porażek i obecnego, niedobrego stanu dwaj prominentni kreatorzy przeszłych działań w obszarze cyfryzacji państwa zdobywają się jedynie na dość powierzchowne podsumowania, oczywiste określenie celów i jeden postulat organizacyjny. Samo – skądinąd bardzo słuszne – nawoływanie do dyskusji to za mało, a zważywszy na tytuł artykułu należałoby oczekiwać czegoś zdecydowanie bardziej ważkiego niż opinii typu „powinniśmy...", „niezbędne są działania...". Konkretnej propozycji dla tytułowej zmiany poświęcony został właściwie tylko jeden akapit!
Generalnie można odnieść wrażenie, że od lat wszyscy wypowiadający się w tej materii tak głęboko tkwią w środowiskowych uzależnieniach i interesach, że istoty problemu wcale nie starają się uwidocznić, bo wtedy po prostu poleciałyby głowy. Tymczasem, trwająca niemoc Państwa w kluczowym dla rozwoju cywilizacyjnego Polski temacie wymaga opinii dużo surowszych i z pewnością naruszających poważne interesy. Tylko na takiej bazie dojść można do wypracowania scenariusza pozytywnego, z udziałem nowych kadr i w sprawnych ramach organizacyjnych. Miejmy też pokorę przed złożonością tematu uznając, że nie ma jednej „cudownej" recepty na zniwelowanie skutków wielu lat niekompetencji, a często prywaty.
W dyskusji publicznej permanentnie mylona jest cyfryzacja z informatyzacją! O cyfryzacji mówi niby tytuł artykułu, ale zawarte w nim propozycje odnoszą się głównie do informatyzacji administracji państwowej. Zdefiniujmy więc, że cyfryzacja to ogół działań służących sprawnemu funkcjonowaniu społeczeństwa z wykorzystaniem narzędzi i aplikacji informatycznych. W tych działaniach dominantą jest budowa „cyfrowych autostrad" czyli infrastruktury teletransmisyjnej powszechnego lub dedykowanego użytku. Z kolei informatyzacja administracji to budowa systemu rejestrów państwowych i usług sprawnie je wykorzystujących w relacji obywatel-urząd. Oczywiste, że cyfryzacja jest pojęciem dużo szerszym i nie wolno sprowadzać jej do zachwaszczonego problemu informatyki w administracji państwowej.
Należy w tym miejscu wspomnieć, że ostatnią pełną diagnozę stanu realizacji projektów informatycznych realizowanych w administracji publicznej zawierał raport „Państwo 2.0 – nowy start dla e-administracji", opublikowany w kwietniu 2012 r. przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji (MAiC). Zawarte w nim spostrzeżenia są nadal aktualne. Administracja publiczna realizuje dziś kilkaset projektów informatycznych. Systemowe problemy związane z tymi projektami zostały przedstawione w 13 punktach (s. 11-15 raportu).
Projekty realizowane w terminie i zgodnie z zaplanowanym budżetem to np. System Informacyjny Statystyki Publicznej, Platforma Usług Elektronicznych ZUS, Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej w Ministerstwie Gospodarki, Elektroniczne Księgi Wieczyste w Ministerstwie Sprawiedliwości. Projekty opóźnione to m.in. ePUAP, SIPR, pl.ID, projekty realizowane przez Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia (w szczególności projekt P1), e-podatki realizowany przez Ministerstwo Finansów.