Reklama

Państwowa Agencja Rekomendowania Podatków Akcyzowych

Nawet gangster Al Capone twierdził, że „prohibicja nie przyniosła nic innego poza problemami".

Publikacja: 17.01.2016 20:00

Andrzej Malinowski

Andrzej Malinowski

Foto: materiały prasowe

Tym bardziej przekonane były o tym jego ofiary. Wydawałoby się, że u nas też już wszyscy, nie tylko przemytnicy i bimbrownicy, wiedzą o tym, że kolejne podwyżki akcyzy nie przynoszą nic innego poza rozrostem szarej strefy. Niestety, nie wiedzą o tym wciąż Polska Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych i jej dyrektor Krzysztof Brzózka, który próbuje wcisnąć rządowi kolejną podwyżkę akcyzy – w dodatku bardziej szkodliwą niż wcześniejsze.

PARPA proponuje, by zrównać stawki podatku akcyzowego dla wszystkich kategorii napojów alkoholowych, tak aby stawka podatku dla piwa i wina była równa stawkom obowiązującym na napoje spirytusowe. Jakież to dobrodziejstwa światła reforma ma spowodować? Po pierwsze, zmniejszone spożycie alkoholu w społeczeństwie, w którym coraz częściej sięga się po lżejsze alkohole. W ten sposób podwyżka ma zapobiegać alkoholizmowi, przede wszystkim wśród młodzieży. Po drugie, ma przynieść „nawet do 7,5 miliarda złotych dodatkowych wpływów do budżetu".

Już na tym etapie można podejrzewać, że specjaliści z PARPA, którzy przygotowali projekt, sami krótko przed tym odprowadzili dość wysokie sumy w ramach podatku akcyzowego. Bo jeśli w wyniku wprowadzanej przez nich zmiany Polacy będą mniej pili, to wpływów z podatku nie będzie więcej. Jeżeli zaś podatku wpłynie więcej, to znaczy, że ludzie jednak będą pili. Rozumiem, że w sztuce i literaturze postmodernistyczne narracje pozbawione „pozornego sensu" odgrywają ważną rolę i są cenione przez krytyków, ale w przypadku projektowania podatków oczekiwałbym jednak żelaznej logiki.

Zresztą jest oczywiste to, że w wyniku wprowadzenia tego projektu ani państwo się nie wzbogaci, ani alkoholików nie ubędzie. Historię z podwyżkami akcyzy po to, by wzmocnić budżet, już nie raz przerabialiśmy – także w przypadku papierosów. I od pewnego poziomu nie wychodzi to nikomu na dobre, poza przemytnikami i nielegalnymi producentami. Szara i czarna strefa na pewno powinny być za ten pomysł wdzięczne.

Jeśli chodzi o samo picie, to też trudno wyjaśnić, dlaczego ma je zmniejszyć zmniejszenie atrakcyjności cen piwa i wina w stosunku do alkoholi mocnych. Raczej po prostu zwiększy atrakcyjność mocniejszych trunków, a to na pewno zdrowiu publicznemu się nie przysłuży – no chyba że w tym sensie, iż PARPA będzie miała więcej osób pod opieką.

Reklama
Reklama

Zróżnicowanie stawek podatku akcyzowego nie wynika z widzimisię, niedopatrzenia albo lobbingu, tylko z tego, że koszt wyprodukowania choćby litra piwa jest trzykrotnie wyższy niż litra napoju spirytusowego. Rozumie to cała niemal Europa. W Niemczech stawka akcyzy na piwo jest sześciokrotnie niższa niż stawka na wódkę.

Nasza publiczna agencja do walki z alkoholizmem zachowuje się trochę jak słynny pies Pawłowa, który na sam dźwięk dzwonka toczył ślinę. Kiedy PARPA słyszy „akcyza", odpowiada „podwyżka" – co ma rozwiązać wszelkie społeczne problemy ze szkodliwymi nałogami. Szczęśliwie resort finansów już odniósł się do tego pomysłu, mówiąc krótko: nie. Idea PARPA wzbudziła ponoć przy Świętokrzyskiej niemałe zdumienie, a to z kolei najlepszy dowód na to, że nastąpiła tam realna zmiana. Nie tylko personalna.

Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP

Opinie Ekonomiczne
Cezary Szymanek: Europa w cieniu Donalda Trumpa. Paradoks Davos 2026
Opinie Ekonomiczne
Iwona Trusewicz: Dlaczego były kanclerz Niemiec broni rosyjskich interesów w UE?
Opinie Ekonomiczne
Eksperci: Koniec mitu taniej energii. OZE to bezpieczeństwo energetyczne Polski
Opinie Ekonomiczne
UE może stać się ofiarą amerykańskiej dominacji energetycznej
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Davos, czyli tam i z powrotem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama