Wiceminister zdrowia: Kontakty międzyludzkie powodują, że nabywamy w naturalny sposób odporność

W szpitalach jest dość duża liczba dzieci z wirusem RSV. Wydaje się, że COVID-19, jest w tej chwili w odwrocie - mówił na antenie Polskiego Radia wiceminister zdrowia Waldemar Kraska. Powiedział też, dlaczego po napływie milionów osób z Ukrainy nie odnotowano w Polsce wzrostów liczby zakażeń koronawirusem.

Publikacja: 30.12.2022 12:22

Wiceminister zdrowia Waldemar Kraska

Wiceminister zdrowia Waldemar Kraska

Foto: Fotorzepa, Jakub Czermiński

Wiceszef resortu kierowanego przez Adama Niedzielskiego był w Polskim Radiu 24 pytany o pandemię. Odwołując się do danych o liczbie nowych przypadków koronawirusa SARS-CoV-2 Waldemar Kraska powiedział, że "co prawda COVID w tej chwili jakby odpuścił, (...) ale w dalszym ciągu niestety ludzie w Polsce umierają z powodu zakażenia COVID-19 i każdy taki zgon to jest jednak tragedia ludzka". - Można było tego uniknąć, jeżeli byśmy oczywiście podeszli do szczepień troszeczkę inaczej, niż to było w poprzednich miesiącach - ocenił.

- Wirus COVID-19, mnie się wydaje, że jest w tej chwili w odwrocie, aczkolwiek informacje, które dostajemy z Azji, z Chin są informacjami niepokojącymi, ale tam walka z tym wirusem była zupełnie inna - mówił wiceszef Ministerstwa Zdrowia.

Czytaj więcej

Niedzielski o walce z epidemią: Polityka izolowania się nie sprawdza

Dlaczego nie było wzrostu liczby przypadków?

Po tym, jak 24 lutego Rosja rozpoczęła inwazję na Ukrainę do Polski z Ukrainy - która jest jednym z najsłabiej wyszczepionych krajów w Europie - przybyły w krótkim czasie miliony osób. Wiceminister Kraska został zapytany, dlaczego w tej sytuacji w Polsce nie doszło do wzrostu liczby zachorowań i dlaczego "od 24 lutego nie ma tematu COVID-u".

Według danych publikowanych przez Ministerstwo Zdrowia, po 24 lutego utrzymywał się spadek liczby nowych przypadków koronawirusa SARS-CoV-2 (tydzień do tygodnia), a wzrosty zaczęły się w drugiej połowie czerwca. Z kolei według danych Straży Granicznej, od 24 lutego do Polski z Ukrainy wjechało 8,78 mln osób.

Bardziej w tej chwili skoncentrowaliśmy się na epidemii grypy.

Waldemar Kraska

Waldemar Kraska odparł, że "odpowiedź jest wbrew pozorom prosta". Wskazał na czas od początku epidemii. - Byliśmy zupełnie w innym momencie - przekonywał. Dodał, że kiedy wybuchła wojna na Ukrainie był szczyt piątej fali. - Bardzo się obawialiśmy, jak to będzie skutkowało dla naszego społeczeństwa, ale te kontakty międzyludzkie - czego nie było w Chinach - powodują to, że nabywamy w naturalny sposób odporność. Nasze kontakty powodują to, że mamy kontakt także z wirusem, czasem o tym nawet nie wiemy, ale nasz układ odpornościowy na to reaguje - powiedział Kraska.

Czytaj więcej

Ministerstwo Zdrowia: W szpitalach bardzo szybko zapełniają się łóżka dla dzieci

- Badania pokazują, że w czasie ostatnich wakacji prawie 17 mln Polaków miało kontakt z koronawirusem i to powoduje pewną odporność naturalną. Jeżeli ona jest wzmacniana jeszcze przez szczepienia, to wtedy nasza populacja jest zdecydowanie odporna - przekonywał wiceminister zdrowia.

Jest już po covidzie?

W styczniu sejmowa komisja zdrowia pozytywnie zaopiniowała firmowany przez posła PiS Czesława Hoca projekt ustawy, dzięki której pracodawcy mogliby żądać od pracowników informacji o szczepieniu przeciw COVID-19 lub o negatywnym wyniku testu na koronawirusa SARS-CoV-2. Minister zdrowia Adam Niedzielski popierał założenia projektu i mówił, że fala zakażeń przybierze na sile w połowie lutego. Proponowano także obowiązek szczepień na COVID-19 dla niektórych grup społecznych - osoby niezaszczepione na COVID-19 miały być niedopuszczane do pracy na swych dotychczasowych stanowiskach. - No i co? - spytał w piątek dziennikarz prowadzący wywiad z wiceministrem zdrowia.

- W różnych fazach byliśmy tej epidemii i w każdym momencie były troszeczkę inne zalecenia i inna sytuacja - odparł Waldemar Kraska. Dodał, że obecnie nowych zakażeń "mamy niewiele" i że liczba osób hospitalizowanych z COVID-19 nie jest duża (według danych podanych przez Ministerstwo Zdrowia 28 grudnia, w polskich szpitalach jest 1192 takich pacjentów). - Mam nadzieję, że epidemia koronawirusa będzie już samoczynnie wygasała - powiedział w Polskim Radiu Kraska dodając, że według prognoz, którymi dysponuje Ministerstwo Zdrowia, w drugiej połowie stycznia "będzie jakiś wzrost zakażeń", ale nie taki, który powodowałby duże obciążenie dla systemu ochrony zdrowia.

Pytany, czy "jest już po covidzie" wiceminister zdrowia odparł: - I tak, i nie.

Czytaj więcej

Poseł KO w Sejmie na głosowaniu ws. Ziobry. Wcześniej podał, że ma COVID-19

- Z wielką pokorą zawsze podchodzę do COVID-u (...) i zawsze nie mówię, że już zakończyliśmy tę walkę, bo ona niestety się w dalszym ciągu toczy, aczkolwiek te dane, które otrzymujemy, są w miarę optymistyczne. Bardziej w tej chwili skoncentrowaliśmy się na epidemii grypy - dodał.

Wirus grypy i wirus RSV

Kraska powiedział, że jeśli chodzi o szczyt liczby zachorowań na grypę, to "wszystko wskazuje", że w tym roku wystąpił on "zdecydowanie wcześniej" niż zazwyczaj. Dodał, że wydaje się, iż nowych zakażeń "nie będzie ubywało", ponieważ przez dwa lata "byliśmy (...) pod tym jakby szklanym kloszem troszeczkę, ponieważ zabezpieczaliśmy się przed koronawirusem, ale także tym samym przed innymi wirusami", w tym wirusem grypy i wirusem RSV, "który bardzo dotyka w tej chwili najmłodszych".

Pytany, co to jest RSV wiceminister zdrowia wyjaśnił, że to "wirus zapalenia górnych dróg oddechowych, dotyczący głównie małych dzieci, 2-4-letnich". Kraska ocenił, że wirus RSV jest "dość podstępny", ponieważ początkowo objawy choroby są "banalne", a później u chorego "dochodzi do zaburzeń oddychania".

- Widzimy dość dużą liczbę osób, które są z tego powodu w szpitalach pediatrycznych - powiedział Kraska w Polskim Radiu 24.

Na uwagę, że w szpitalach brakuje miejsc odpowiedział, że sytuacja jest monitorowana i że różnie jest w poszczególnych województwach. Wiceminister przyznał, że problem z liczbą łóżek dla dzieci występuje w województwach podlaskim, podkarpackim i lubelskim.

Czytaj więcej

Prof. Horban: Może warto wrócić do maseczek

Z jakiego powodu dzieci trafiają do szpitali? Kraska wspomniał o trzech grupach. Powiedział, że obecnie wśród dzieci COViD-19 stanowi pół procent wszystkich hospitalizacji, wirus RSV - "prawie 20 proc.", zaś wirus grypy - "ok. 10 proc." - Wczoraj zbierałem informacje z poszczególnych szpitali, szczególnie na Mazowszu dochodzi do odwrócenia - coraz więcej mamy dzieci z grypą niż z zakażeniem wirusem RSV - przekazał Waldemar Kraska.

Ochrona zdrowia
Obturacyjny bezdech senny – choroba niedoceniana
Ochrona zdrowia
Ćwiek-Świdecka: Kobiety kupują pigułki „dzień po” jak wtedy, gdy nie było recept
Ochrona zdrowia
Gdańskie centrum sportu zamknięte do odwołania. Znaleziono groźną bakterię
Ochrona zdrowia
Rewolucja w kodeksie etyki lekarskiej? Wykreślone ma być jedno ważne zdanie
Ochrona zdrowia
Izabela Leszczyna: WOŚP nie ma nic wspólnego z wydolnością systemu ochrony zdrowia