Kummer dodała, że "nie dba o to, co inni o niej myślą" w kontekście jej wyborów.
Uczestnicy zimowych igrzysk olimpijskich w Pekinie, którzy są zaszczepieni, po przybyciu do Chin nie muszą poddawać się kwarantannie i trafiają od razu do wioski olimpijskiej. Niezaszczepieni muszą spędzić 21 dni w kwarantannie w wyznaczonym przez władze Chin hotelu - dopiero potem są dopuszczani do rywalizacji.
Kummer po kwarantannie wzięła udział w zmaganiach snowboardzistek, ale we wtorek rano odpadła w 1/8 finału.
Czytaj więcej
W poniedziałek zaczyna się w Melbourne turniej bez dziewięciokrotnego triumfatora i obrońcy tytułu.
Po udziale w zmaganiach zawodniczka oceniła, że pomimo czasu spędzonego w kwarantannie miała szansę na "naprawdę dobry" trening.
- W czasie kwarantanny przeprowadzałam więcej szybkich ćwiczeń, które można wykonywać wszędzie i do których nie potrzeba wiele przestrzeni - mówiła Kummer, która w 2014 roku, na igrzyskach w Soczi, zdobyła złoty medal.
Nikt nie jest w moim ciele, więc dlaczego, do diabła, ktoś sądzi, że miałby decydować za mnie?
Kummer przekonywała, że szczepionka na COVID-19 "nie była dla niej czymś najlepszym" i że była szczęśliwa mogąc przejść przez kwarantannę.
Szwajcarka mówiła też, że "nie ma zdania o nikim innym", jeśli chodzi o kwestię szczepień na COVID-19 i nie dba o to, co inni sądzą o tym, że ona się nie zaszczepiła.
- Jeśli ktoś inny ma swoje zdanie, może je mieć - to wyraz wolnej woli - podkreśliła 34-latka.
- Każdy musi zdecydować za siebie. Nikt nie jest w moim ciele, więc dlaczego, do diabła, ktoś sądzi, że miałby decydować za mnie? - pytała Kummer.