Rakowski scharakteryzował cechy i dynamikę piątej fali COVID-19, w której mamy do czynienia z nowym wariantem koronawirusa, Omikronem.

- Piąta fala idzie bardzo szybko i osiąga sufit testowania w Polsce. To, że fala obejmie niemalże całe społeczeństwo, jest jasne dla epidemiologów. Największą zagadką i trudną rzeczą do oszacowania jest to, jak to się przełoży na hospitalizacje i zgony. Uważamy, że chorych będzie powyżej 30 milionów. Każdy Polak będzie w ekspozycji na koronawirusa i każdy wchłonie pewną dawkę koronawirusa, co pozwoli na wykształcenie się przeciwciał przeciwko wariantowi Omikron. Szczyt piątej fali przypadnie między 7 a 14 lutego, a potem nastąpi gwałtowny spadek - do końca marca będzie po wszystkim - wyjaśnił naukowiec.

Ta fala przyniesie wiele tysięcy zgonów, szacujemy, że będzie ich od kilkunastu do dwudziestu tysięcy

Franciszek Rakowski z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego

Ekspert został następnie zapytany jak wysoka może być śmiertelność w czasie piątej fali COVID-19.

- Mamy cztery etapy choroby: zachorowanie, pójście do szpitala, trafienie na oddział intensywnej terapii i zgon. Fakt, że jesteśmy zinmmunizowanym społeczeństwem, że każdy z nas ma przeciwciała przeciwko starszym wariantom wirusa, nie chroni nas przed zakażeniem, ale chroni przed hospitalizacją i zgonem. Ta fala przyniesie wiele tysięcy zgonów, szacujemy, że będzie ich od kilkunastu do dwudziestu tysięcy - mówił gość Radia Plus.

Czytaj więcej

Omikron przetacza się przez Polskę. Sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli

Rakowski był także pytany o zasadność wprowadzania obostrzeń w związku z COVID-19.

- Widzę sens wprowadzenia teraz obostrzeń, ale trzeba mieć świadomość, że będą one bardzo krótkotrwałe. Chcemy spłaszczyć falę hospitalizacji, powiedzmy, że osiągnęłaby ona 45 tysięcy, a chcemy ją zmniejszyć do 37 tysięcy, bo taka liczba pacjentów jest do obsłużenia przez szpitale. I tak ci, którzy mają trafić do szpitala - trafią do szpitala, nie powstrzymamy ich przed zakażeniem, ale możemy to inaczej rozłożyć w czasie. Skumulować liczbę chorych w trzech tygodniach, albo rozłożyć to na sześć tygodni, chociaż i tak będzie to błyskawiczne tempo. Tylko zajętość szpitali jest argumentem do zastosowania obostrzeń - stwierdził specjalista.