Premier Boris Johnson ma skłaniać się do przejścia do "Planu B" w walce z COVID-19 "jeszcze w tym tygodniu".

"Plan B" ma na celu "przeciwdziałać presji na Narodową Służbę Zdrowia (NHS)", którego ta nie byłaby w stanie wytrzymać w okresie zimowym. Johnson będzie musiał prawdopodobnie zmierzyć się jednak z oporem w swojej własnej partii, zwłaszcza ze strony parlamentarnej "Grupy Odbudowy po COVID", której członkowie sprzeciwiają się wszelkim ograniczeniom wolności.

Czytaj więcej

Po trzeciej dawce szczepionki będzie czwarta i piąta? "Prawdopodobnie"

Gdyby "Plan B" wszedł w życie wówczas w Wielkiej Brytanii rozszerzony zostałby obowiązek noszenia masek w miejscach publicznych. Ponadto ci Brytyjczycy, którzy mogą świadczyć pracę z domu, zostaliby skierowani do pracy zdalnej.

Brytyjski rząd mógłby też zacząć stosować certyfikaty covidowe jako warunek dostępu do określonych miejsc publicznych.

"Plan B" ma na celu "przeciwdziałać presji na Narodową Służbę Zdrowia (NHS)", którego ta nie byłaby w stanie wytrzymać

Źródła w brytyjskim rządzie podkreślają, że ostateczne decyzje ws. nowych obostrzeń na Wyspach jeszcze nie zapadły.

Liczba zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 w Wielkiej Brytanii regularnie przekracza 40 tysięcy w ciągu doby. Liczba zgonów chorych na COVID-19 regularnie przekracza 100 na dobę.