- To co się dzieje w tej chwili to jeszcze jest daleko do szczytu - mówił o obecnej sytuacji epidemicznej w Polsce prof. Matyja. W ciągu ostatniej doby w Polsce wykryto 6 265 zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2.
Prof. Matyja zwracał uwagę na problem, jaki ma polski system ochrony zdrowia - czyli brak rąk do pracy. - Ten personel medyczny, który jest, jest lekceważony, przepychany z miejsca na miejsce. Rozmowy z ministrem zdrowia nie ma - ubolewał.
Nasz system ochrony zdrowia nie sprawdził się w walce z pandemią
- My musimy myśleć o bezpieczeństwie naszych pacjentów, bezpieczeństwie własnym - kontynuował prof. Matyja zwracając uwagę, że obecnie pracują "ponad siły" na więcej niż jednym etacie, "ponad określone normy czasowe". - I minister to sankcjonuje - dodał. - Coś tu nie jest tak. Nie mówimy o odejściu od łóżek chorych, tylko o pracy ponad siły - podkreślił.
Czytaj więcej
Ministerstwo Zdrowia poinformowało o potwierdzeniu 6265 nowych zakażeń koronawirusem. Zmarły 93 osoby. Najwięcej zakażeń wciąż na Lubelszczyźnie i...
Prof. Matyja mówił też, że obecnie są "ostatnie dni, żeby lekarze usiedli razem z ministrem zdrowia" i porozmawiali o naprawie sytuacji. - Narastająca fala utrudni dostępność do systemu ochrony zdrowia i pociągnie za sobą nadmierną liczbę zgonów pacjentów niecovidowych. Bo nas jest określona liczba - tłumaczył.
- Nasz system ochrony zdrowia nie sprawdził się w walce z pandemią. Mamy jedną z największych na świecie liczbę zgonów (chorych na COVID-19) w przeliczeniu na milion mieszkańców. To są twarde dane wskazujące, że nie dajemy rady, z różnych względów - przekonywał prof. Matyja.
- Znów trzeba będzie zmniejszyć liczbę zabiegów planowych, dostępność dla chorych z innymi schorzeniami będzie ograniczona. Polski pacjent na to nie zasłużył - podkreślił prof. Matyja. Jak dodał to minister zdrowia "powinien zadbać o odpowiednią liczbę pracowników personelu medycznego".