– Wszystkie ustalenia ministerstwa z lekarzami z Porozumienia Zielonogórskiego są jawne i zapisane w zmienionym zarządzeniu prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia – powiedział na piątkowej sejmowej Komisji Zdrowia minister Bartosz Arłukowicz. Na posiedzeniu zwołanym w związku z reakcją lekarzy na wprowadzenie pakietu onkologicznego szef resortu zdrowia był przepytywany przez posłów z treści porozumienia. Do tej pory nie zostało ono upublicznione. Minister zapewniał, że kryzys został zażegnany, a wszystkie przychodnie rodzinne są już otwarte. Z danych resortu zdrowia wynika, że gdy przychodnie były zamknięte, na szpitalne oddziały ratunkowe zgłosiło się 10,3 tys. osób.
Po zakończonych negocjacjach lekarze dostaną średnio 140 zł rocznie za każdego pacjenta zapisanego na ich listę. Minister Arłukowicz podkreślał, że to uczciwe rozwiązanie. Lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego są zadowoleni z wyników negocjacji.
Innego zdania są posłowie z opozycji.
– Minister zmarnował rok. W 2013 r. zgadzaliśmy się, że trzeba zreformować medycynę rodzinną. Dać doktorom rodzinnym większe uprawnienia i wprowadzić motywacyjny system wynagrodzenia. Niewiele z tych zapowiedzi wyszło – podkreślił Tomasz Latos, przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia.
Obecna na posiedzeniu komisji Krystyna Barbara Kozłowska, rzecznik praw pacjenta, poinformowała, że gdy gabinety były zamknięte, pacjenci skarżyli się na brak dostępu do dokumentacji medycznej.
– Rzecznik wszczął postępowanie wyjaśniające w związku ze zbiorowym naruszeniem praw pacjentów. Umorzyliśmy je jednak, bo przychodnie zostały otwarte – podkreśliła.
Wiele kontrowersji wzbudzała kwestia finansowania. Na medycynę rodzinną z budżetu NFZ ma być wydane dodatkowo 1,1 mld zł.
– Nie wiadomo, skąd mają się wziąć te pieniądze, bo budżet NFZ nie został zmieniony. Fundusz podpisał kontrakty z przychodniami, a pieniądze na te świadczenia nie są zabezpieczone – zaznaczał poseł Lech Sprawka.
Minister Arłukowicz podkreślał zaś, że budżet NFZ wkrótce będzie skorygowany. A poseł Anna Zalewska powiedziała, że występuje w związku z tą sprawą do rzecznika dyscypliny finansów publicznych.
Lekarze obecni na posiedzeniu komisji zaznaczali także, że żadnego strajku na początku roku nie było.
– Gabinety lekarskie nie były otwarte, bo nie podpisaliśmy umów z NFZ – tłumaczyła Joanna Zabielska-Cieciuch z Porozumienia Zielonogórskiego.
Zdaniem Bartosza Arłukowicza do strajku jednak doszło, bo 85 proc. przychodni i wszystkie szpitale podpisały umowy, a tylko 15 proc. lecznic zamknęło na początku roku drzwi przed pacjentami.