W małych miejscowościach dużo się buduje. - Inwestorzy indywidualni budują domki jednorodzinne. Ok. 50 proc. lokali, które powstaje to właśnie budownictwo indywidualne - mówił Skoczeń.
Przyznał, że budownictwo indywidualne jest o wiele tańsze. - W mniejszej miejscowości, jeśli nie będziemy szaleli z drogimi materiałami budowlanymi, to możemy postawić dom i go uzbroić we wszystkie media za cenę 2-3 pokojowego mieszkania w dużym mieście. Mówię o domu 120-140 mkw – wyliczył gość.
Pozwoleń na budowę i rozpoczętych nowych inwestycji jest coraz więcej. - To pozytywny trend. Jednak w II kw. rdr mniej jest oddanych mieszkań. Pytanie: czy nie ma popytu, bo mieszkania drożeją? W tym roku zdrożały 8-10 proc. Obecnie 50 proc. mieszkań jest kupowanych za gotówkę, w większości pod inwestycje – tłumaczył Skoczeń.
Najwięcej mieszkania drożeją w Gdańsku, 16 proc. 8-10 proc. w Warszawie, Krakowie czy Poznaniu. Najmniej w Łodzi i Katowicach, 2,5-5 proc.
- Wiele się dzieje na tym rynku. Niektórzy wieszczą, że w 2019 r. będzie tąpnięcie. Inni, że dopiero w 2020 r. i wtedy sprzedaż siądzie – podał gość.
- Budownictwo ciągnie całą gospodarkę. To może mieć wpływ na nasze PKB – dodał.
Od 1 stycznia zmienia się kwestia użytkowania wieczystego. - To nie będzie tak, że od 1 stycznia będziemy płacili tylko podatek od gruntów. Jeszcze przez 20 lat będziemy musieli płacić tyle ile płaciliśmy za dzierżawę wieczystą. Możemy od tego uciec, gdy jednorazowo zapłacimy składkę i uzyskamy bonus na poziomie nawet 60 proc. Jeżeli zrobimy to z rocznym opóźnieniem to rabat będzie nam spadał o 10 proc. - tłumaczył Skoczeń.
Zauważył, że firmy, które teraz budują i nie przekażą budynku do wspólnoty mieszkaniowej, a wspólnota poprzez członków nie będzie płaciła, to będą musieli to uregulować. Ocenił, że to też jest duży koszt.
- Wiele osób pewnie będzie chciało to jak najszybciej uregulować zamiast czekać 20 lat i co roku płacić. Widzę w tym spory zastrzyk finansowy dla samorządów – mówił gość.
Negocjacje cen mieszkań
Skoczeń przyznał, że do negocjacji zawsze jest dobry moment.
- Najlepiej negocjuje się na początku inwestycji i na końcu. Na początku, bo firmy deweloperskie muszą pokazać bankowi, że mają początkowy portfel sprzedanych mieszkań – radził gość.
Można też negocjować na końcu. - Ostatnie mieszkania, które zostają, firma deweloperska chce jak najszybciej sprzedać, żeby oddać cały budynek i przejęła to wspólnota mieszkaniowa. Zagrożenie jest takie, że mieszkania, które zostają są przeważnie bardzo duże, albo mają nieproporcjonalne pokoje – zaznaczył.
Najwięcej można wynegocjować w Gdańsku, tam, gdzie mieszkania najbardziej podrożały. - Nawet wynegocjowany 1 proc. to kilkanaście tysięcy. Już będziemy mieli na wykończenie mieszkania – zauważył.