Emil Domeracki z Colliers International szacuje, że udział zakupów gruntów pod projekty komercyjne stanowi 25 proc. w ogólnej liczbie transakcji, realizowanych w tym sektorze. Proporcje te praktycznie się nie zmieniają od czasu ożywienia na rynku nieruchomości.
Pod biura na zapas
Od roku szybko rozchodzą się przede wszystkim działki pod osiedla wielorodzinne z pozwoleniem na budowę, objęte miejscowym planem zagospodarowania lub przynajmniej warunkami zabudowy.
– W grę wchodzą większe grunty, pozwalające wybudować przynajmniej 200–250 mieszkań – wylicza Krzysztof Cipiur z Knight Frank.
W Warszawie, zdaniem Emila Domerackiego, atrakcyjnych gruntów pod mieszkania jest coraz mniej, więc deweloperzy zaczynają ekspansję na inne rynki regionalne, zwłaszcza Trójmiasto i Poznań.
Również na stołecznym rynku komercyjnym zawiera się niewiele transakcji.
– Z uwagi na dużą podaż powierzchni biurowych i pewne przesycenie na tym rynku popyt spadł i jest bardzo wybiórczy. Również w segmencie handlowym inwestorzy stali się bardzo selektywni – zapewnia Mikołaj Martynuska z CBRE.
Jednak nie oznacza to, że ten sektor zamiera. Jak zapewnia Michał Sikora z Cushman & Wakefield, np. rynek przemysłowych nieruchomości komercyjnych jest ciągle badany przez graczy i inwestorów.
– Tereny przy miastach wojewódzkich z dostępnością komunikacyjną i infrastrukturą techniczną zawsze będą najbardziej pożądane dla rynku. Inwestorzy pytają również o mniej znane lokalizacje i nie wykluczają realizacji projektów w mniejszych miastach, dopiero rozwijających się. Również wschodnia część kraju coraz mocniej zaznacza się na mapie inwestycji przemysłowych, co powoduje zainteresowanie zakupem nieruchomości na tych terenach – zapewnia Michał Sikora.
Sztywne ceny
Zdaniem Emila Domerackiego deweloperzy realizujący projekty biurowe wertują obecnie najwięcej ofert w Trójmieście i Poznaniu.
– Łódź również zaczyna przyciągać coraz więcej firm z sektora BPO, więc tu też rośnie popyt na ziemię. Ponadto nie brak chętnych na działki pod biura w Krakowie – zauważa Domeracki.
Dodaje, że w Warszawie, mimo nadpodaży biur, sprzedawcy gruntów trzymają ceny i czekają na lata 2017–2018, w których deweloperzy mogą zacząć szukać działek pod kolejne biurowce.
– Rośnie też popyt na działki logistyczne i przemysłowe. Coraz więcej deweloperów budujących hale magazynowe przyznaje, że kupuje ziemię spekulacyjnie. Powodzeniem cieszą się tereny na Śląsku czy w aglomeracji wielkopolskiej. Wzięciem cieszy się również południowa Warszawa ze względu na oddanie w tym roku węzła S-8 Opacz – opowiada Emil Domeracki.
Jednak rzadkością pozostają szybkie transakcje. – Niezmiernie rzadko zdarza się, by zakup ziemi pod inwestycję trwał krócej niż trzy miesiące, nawet w przypadku gruntów przygotowanych trwa to zwykle co najmniej sześć miesięcy – zapewnia Mikołaj Martynuska.
Jednak tzw. warunkowe umowy – czyli przewidujące finalizację sprzedaży ziemi tylko wtedy, gdy nabywca będzie miał pewność, że zrealizuje projekt z sukcesem: uzyska pozwolenie na budowę czy finansowanie z banku – są dziś zawierane głównie na rynku nieruchomości komercyjnych. Choć na rynku mieszkaniowym też mają miejsce, to trafiają się znacznie rzadziej.