Zjawisko to dotknęło już Sydney, Vancouver, a także Stany Zjednoczone. Teraz przyszła pora na Japonię. Autokary wypełnione kupcami z Chin przyjeżdżają na zakupy domów i windują ich ceny w górę. Agencje nieruchomości w Pekinie organizują co dwa tygodnie wycieczki do Tokio i Osaki, gdzie 40 Chińczyków ma okazję na trzydniowe zakupy nieruchomości. Tym samym mogą bezpiecznie zainwestować swoją gotówkę za granicą.
Sprzyja temu też spadek wartości jena oraz poruszenie związane z olimpiadą 2020 roku w Tokio. Podobne wycieczki nieruchomościowe zostaną wkrótce zorganizowane z Szanghaju. - Częściowo w wyniku tych wzmożonych chińskich zakupów, ceny mieszkań w Tokio osiągnęły najwyższy poziom od czasu wczesnych lat 90., i wzrosły o 11 proc. tylko w ciągu ostatnich dwóch lat – podaje Real Estate Economic Institute.
- Popyt jest jak woda wytryskująca ze źródeł – mówi Bloombergowi Zhou Yinan, pośrednik nieruchomości z chińskiej firmy mającej oddział w Osace, który twierdzi, że kupcy z Chin kontynentalnych są dziś ok. 20 proc. liczniejsi niż w zeszłym roku.
- Do ubiegłego roku chińscy kupcy pochodzili głównie z Tajwanu, ale w październiku ten trend się odwrócił, gdy jen osłabł wobec juana. Tysiące Chińczyków przyjeżdżają na zakupy także na własną rękę i trafiają do agencji nieruchomości w tokijskim Chinatown. Chińska prasa sprzedawana w okolicach supermarketów pełna jest ogłoszeń o japońskich nieruchomościach na sprzedaż.
Transakcje nieruchomości
- Ostatnio mamy bardzo wielu chińskich kupujących – mówi agentka nieruchomości z Ikebukuro, która pracuje z klientami, którzy płacą gotówką. - Po co marnować czas? - tłumaczy. Doradza swoim klientom pośpiech: nieruchomości sprzedają się tak szybko, że ci, którzy próbują negocjować ceny, zostają z niczym, bo ktoś ich ubiegł.