Reklama
Rozwiń
Reklama

Najazd Chińczyków na Japonię

Wycieczki Chińczyków wyruszają do Japonii dwa razy w miesiącu, by szukać nieruchomości. Ceny domów idą w górę.

Aktualizacja: 07.07.2015 10:16 Publikacja: 07.07.2015 09:41

Ceny mieszkań w Tokio osiągnęły najwyższy poziom od czasu wczesnych lat 90.

Ceny mieszkań w Tokio osiągnęły najwyższy poziom od czasu wczesnych lat 90.

Foto: Bloomberg

Zjawisko to dotknęło już Sydney, Vancouver, a także Stany Zjednoczone. Teraz przyszła pora na Japonię. Autokary wypełnione kupcami z Chin przyjeżdżają na zakupy domów i windują ich ceny w górę. Agencje nieruchomości w Pekinie organizują co dwa tygodnie wycieczki do Tokio i Osaki, gdzie 40 Chińczyków ma okazję na trzydniowe zakupy nieruchomości. Tym samym mogą bezpiecznie zainwestować swoją gotówkę za granicą.

Sprzyja temu też spadek wartości jena oraz poruszenie związane z olimpiadą 2020 roku w Tokio. Podobne wycieczki nieruchomościowe zostaną wkrótce zorganizowane z Szanghaju. - Częściowo w wyniku tych wzmożonych chińskich zakupów, ceny mieszkań w Tokio osiągnęły najwyższy poziom od czasu wczesnych lat 90., i wzrosły o 11 proc. tylko w ciągu ostatnich dwóch lat – podaje Real Estate Economic Institute.

- Popyt jest jak woda wytryskująca ze źródeł – mówi Bloombergowi Zhou Yinan, pośrednik nieruchomości z chińskiej firmy mającej oddział w Osace, który twierdzi, że kupcy z Chin kontynentalnych są dziś ok. 20 proc. liczniejsi niż w zeszłym roku.

- Do ubiegłego roku chińscy kupcy pochodzili głównie z Tajwanu, ale w październiku ten trend się odwrócił, gdy jen osłabł wobec juana. Tysiące Chińczyków przyjeżdżają na zakupy także na własną rękę i trafiają do agencji nieruchomości w tokijskim Chinatown. Chińska prasa sprzedawana w okolicach supermarketów pełna jest ogłoszeń o japońskich nieruchomościach na sprzedaż.

Transakcje nieruchomości

- Ostatnio mamy bardzo wielu chińskich kupujących – mówi agentka nieruchomości z Ikebukuro, która pracuje z klientami, którzy płacą gotówką. - Po co marnować czas? - tłumaczy. Doradza swoim klientom pośpiech: nieruchomości sprzedają się tak szybko, że ci, którzy próbują negocjować ceny, zostają z niczym, bo ktoś ich ubiegł.

Reklama
Reklama

Wartość zawieranych za jej pośrednictwem transakcji przez Chińczyków kupujących nieruchomości w Tokio w ciągu ostatnich sześciu miesięcy potroiła się. - Popyt jest tak duży, że niektórzy deweloperzy przyjęli limity liczby nowych mieszkań sprzedawanych obcokrajowcom – mówi Bloombergowi Kenny Ho, dyrektor tajwańskiej agencji nieruchomości, która ma swoje oddziały w Japonii.

Niektórzy deweloperzy nie chcą sprzedawać obcokrajowcom więcej niż 20 proc. wszystkich mieszkań – wyjaśnia dyrektor. Odmawia ujawnienia, którzy to deweloperzy. - Japonia ma swoje własne sposoby prowadzenia interesów – mówi. - Niektórzy ludzie sądzą, że jeśli jest zbyt wielu obcokrajowców, to może to źle wpłynąć na jakość życia na tych osiedlach.

Nowi milionerzy

Kupujący z Chin, gdzie narodziło się około miliona nowych milionerów w ciągu ostatniego roku, jak podaje Boston Consulting Group, mają wystarczającą siłę, by szybko zmienić dynamikę lokalnych rynków nieruchomości. W Stanach Zjednoczonych kupujący z Chin, Hongkongu i Tajwanu wydali 28,6 mld dol. na domy w ciągu 12 miesięcy – od marca – do marca, stając się po raz pierwszy największą grupą zagranicznych kupców nieruchomości – podaje Bloomberg, powołując się na roczny raport National Association of Realtors.

Chińczycy już dziś kupują jedną czwartą nowych domów w Sydney, a przewiduje się, że ich wydatki się co najmniej podwoją do 2020 roku. W Japonii sprzedaż nieruchomości kupcom z Chin i Tajwanu wzrosła o 70 proc. w ciągu pierwszego kwartału, w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Na każde sprzedane sto nowych mieszkań, ok. 10 do 15 trafia w ręce obcokrajowców z Azji – podaje Bloomberg za Sinyi.

- Nie znalazłabym takiej okazji w Chinach – mówi dziennikarzom Bloomberga programistka z prowincji Liaoning, która z pomocą rodziców kupiła trzysypialniany apartament w jednej z tokijskich dzielnic jako inwestycję, płacąc za mieszkanie równowartość 203 tys. dol.

Po przeprowadzce do Tokio Chinka zauważyła, że słaby jen czyni nieruchomości tańszymi. Spodziewa się 5-proc. zwrotu z inwestycji, podczas gdy w Pekinie taki zwrot to tylko 2 proc. Chińscy kupcy zazwyczaj dokonują zakupów w przedziale cenowym od 1 do 2 mln juanów (161 – 322 tys. dol.).

Reklama
Reklama

Dochody stoją w miejscu

Odpowiada to wielu Chińczykom, ale nie odpowiada Japończykom. Ceny w Tokio stały się niebotyczne – podaje roczny raport Demographia International Housing Affordability Survey. Odsetek Japończyków w siedmiu największych miastach Japonii, którzy chcieli kupić domy, spadł do 15,4 proc. w grudniu, to jest do najniższego poziomu od dwóch lat, od kiedy takie badania są prowadzone.

Jednakże ceny są nadal niższe niż w porównywalnych miastach na świecie. Średnia cena trzysypialnianego apartamentu w 23. okręgu Tokio i w sąsiednich prefekturach wynosiła w kwietniu 53,1 mln jenów (434,6 tys. dol.) - podaje Real Estate Economic Institute.

Dla porównania - za 55-metrowy apartament w Hongkongu trzeba zapłacić 1,1 mln dol. - Ceny wzrosły podczas gdy dochody i czynsze pozostały te same – mówi Bloombergowi analityk Tomohiko Taniyama z Nomura Research Institute. - Żaden zwykły pracownik nie znajdzie taniego mieszkania w Tokio.

Nieruchomości
Prezes Develii: w dużych miastach popyt na mieszkania będzie silny co najmniej 10-15 lat
Nieruchomości
Śląsk przyciąga biznes. Są tu wielcy gracze
Nieruchomości
Bogaci Polscy inwestują coraz więcej w nieruchomości komercyjne. Ale to za mało
Nieruchomości
Rynek mieszkań coraz bardziej posegmentowany. Walka na ceny
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama