Zielona transformacja ważna dla środowiska i portfeli

Jakkolwiek to brzmi, dla twórców unijnych dyrektyw szczęśliwie się złożyło, że narzucenie wymogów splotło się z kryzysem energetycznym – powiedział w programie #RZECZoNIERUCHOMOŚCIACH Przemysław Błaszkiewicz, associate director w dziale powierzchni biurowych w Colliers.

Publikacja: 29.02.2024 21:04

Zielona transformacja ważna dla środowiska i portfeli

Foto: mat. pras.

Nowelizacja dyrektywy budynkowej, fala renowacji, zielona transformacja, wampiry energetyczne – o tym słyszy się już od jakiegoś czasu. Jak to konkretnie ma się do rynku biurowego, który w Polsce jest przecież relatywnie młody?

Faktycznie nasz rynek biurowy jest bardzo świeży i dynamiczny, w tej chwili buduje się odrobinę mniej niż dwa, trzy lata temu, ale podaż dostarczona w ciągu ostatnich kilku lat jest olbrzymia i to są bardzo nowoczesne projekty. Niemniej plan unijny jest tak ambitny, że nawet tak nowoczesnego rynku jak nasz dotyczy to w olbrzymim stopniu i na większość budynków wpływ będzie bardzo duży. Wszystkie budynki będą musiały się jakoś dostosować, nawet te najnowocześniejsze, oddane kilka lat temu.

Kwestia transformacji jest nieunikniona, ona jest nie tylko wymuszona przepisami unijnymi, ale też i oddolnie przez najemców, którzy zaczęli zwracać na to uwagę już lata temu.

Łatwo sobie wyobrazić transformację w zakresie efektywności energetycznej domu – ocieplamy ściany, kładziemy panele na dach, wymieniamy piec. Oczywiście pojawia się kwestia finansowania. Jak to wygląda w przypadku biurowców? Jak się poprawia efektywność energetyczną takiego budynku?

To jest oczywiście znacznie bardziej złożone, bo sam biurowiec to znacznie bardziej złożona nieruchomość niż dom. Po drugie, biurowiec to też firma, która prowadzi swój biznes i która też musi dostosowywać się do wymogów unijnych. Po trzecie, biurowiec funkcjonuje w pewnym środowisku, ma grupę docelową, ma najemców. O tych najemców trzeba zawalczyć – oni mają oczekiwania, czy to narzucone odgórnie przez unijne dyrektywy, czy stawiane przez siebie albo klientów. Te wątki są obecne już od jakiegoś czasu. W Stanach Zjednoczonych mówi się o tym od niemal 20 lat – są użytkownicy produktów, którzy wymagają zielonego podejścia, dziś częściej nazywamy to ESG. Coraz częściej dzieje się to teraz w Europie i w samej Polsce. Budynek musi się zmieniać i musi dostosowywać do wymogów najemców, by ich w ogóle mieć. Pamiętajmy, że firmy mają też personel, a ludzie coraz częściej wybierają pracodawców, kierując się ESG. Jest taka prosta zależność, że im młodsi pracownicy, tym presja prawdopodobnie większa.

Moja praca częściowo polega na odpowiadaniu na zapytania ofertowe, te coraz częściej zawierają różne punkty dotyczące ESG. Najemcy pytają m.in. o to, skąd budynek czerpie energię, w jaki sposób zarządzanie budynkiem jest dostosowane do wymogów zrównoważonego rozwoju, oszczędności, troski o środowisko. Niespełnienie wymagań, które są w zapytaniu ofertowym, powoduje, że budynek nie pozyska najemcy, a w skrajnych przypadkach może wypaść z rynku, dlatego zmiany są absolutnie konieczne.

Kolejny wątek to kwestia kosztów. Jakkolwiek to brzmi, dla twórców unijnych dyrektyw szczęśliwie złożyło się, że narzucenie wymogów splotło się z kryzysem energetycznym, wzrostem cen energii – to okazało się pozytywną motywacją do zmian. Energia elektryczna jest jednym z bardzo istotnych kosztów prowadzenia takiego biznesu jak zarządzanie budynkiem biurowym i każda optymalizacja, mimo że początkowo wiąże się z dość znacznymi inwestycjami, to przekłada się na realne oszczędności na kosztach utrzymania budynku. Zmniejszanie tych kosztów ma dwa pozytywne aspekty – dla najemców spada opłata serwisowa pokrywająca koszty dotyczące części wspólnych, zmniejsza się też dla najemców koszt opłat licznikowych. Budynek, który gorzej zarządzał cenami energii, będzie mieć większą rotację najemców, czego żaden właściciel przecież nie chce.

Nowelizacja dyrektywy budynkowej, fala renowacji, zielona transformacja, wampiry energetyczne – o tym słyszy się już od jakiegoś czasu. Jak to konkretnie ma się do rynku biurowego, który w Polsce jest przecież relatywnie młody?

Faktycznie nasz rynek biurowy jest bardzo świeży i dynamiczny, w tej chwili buduje się odrobinę mniej niż dwa, trzy lata temu, ale podaż dostarczona w ciągu ostatnich kilku lat jest olbrzymia i to są bardzo nowoczesne projekty. Niemniej plan unijny jest tak ambitny, że nawet tak nowoczesnego rynku jak nasz dotyczy to w olbrzymim stopniu i na większość budynków wpływ będzie bardzo duży. Wszystkie budynki będą musiały się jakoś dostosować, nawet te najnowocześniejsze, oddane kilka lat temu.

Pozostało 80% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Nieruchomości
Czynniki ESG będą coraz istotniejsze przy wycenie budynków
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Nieruchomości
Po mieszkaniach, PRS i biurach czas na prywatne akademiki
Nieruchomości
Prognozy dla rynku komercyjnego: najgorętsze tematy w 2024 roku
Nieruchomości
EPBD: zmiany wymusi na nas życie
Walka o klimat
Budynki na słońce i na wiatr