Nieruchomości, doradztwo, psy i wspinaczka

Na rynku nieruchomości za dużo jest emocji i złej polityki – mówi Jan Dziekoński, ekspert, założyciel portalu FLTR.pl.

Publikacja: 20.04.2023 21:03

Nieruchomości, doradztwo, psy i wspinaczka

Foto: mat. pras.

Jan Dziekoński od dziesięciu lat działa na rynku nieruchomości, kiedyś jako współzałożyciel start-upu inwestycyjnego, później prywatny inwestor, następnie członek zarządu Grupy Mzuri. Równolegle od 2008 r. jest konsultantem biznesowym (Roland Berger, PwC Polska). Obecnie łączy oba doświadczenia, działając w ramach butikowej firmy doradczej FLTR. Prowadzi również blog, kanał YouTube i podcast poświęcone nieruchomościom.

Dlaczego nieruchomości?

To głównie przypadek sprawił, że w 2013 r. zaangażowałem się w rynek nieruchomości, a konkretnie w obszar inwestowania w mieszkania na wynajem. Mój kolega Piotr Biernacki – a jednocześnie były przełożony w firmie doradztwa strategicznego, w której pracowałem od kilku lat – umówił mnie na spotkanie z dość ekscentrycznym człowiekiem ubranym na pomarańczowo, który z pasją opowiadał o wolności finansowej dzięki inwestowaniu w tanie kawalerki – i to takich miastach jak Łódź, Katowice, czy Radom! To był rok, kiedy pies z kulawą nogą nie postawiłby na kupowanie mieszkań.

A tym ekscentrycznym człowiekiem był Sławek Muturi – założyciel Mzuri. Od tego czasu zarówno inwestuję w mieszkania na wynajem prywatnie, a pięć lat pełniłem funkcje w zarządzie Mzuri Investments oraz spółek inwestycyjnych.

Z drugiej strony, nieruchomości w mojej rodzinie były od zawsze – przez kilka pokoleń. Rodzice nie zachęcali aktywnie ani mnie, ani mojego starszego brata, który został programistą, do architektury. Każdy wybrał zgodnie z sumieniem.

Polski rynek nieruchomości to jednym słowem...

Zdecydowanie dużo emocji – czasem nawet za dużo. Nieruchomości, zwłaszcza w ostatnich latach, rozgrzewają dyskusje Polaków i są podstawowym sposobem inwestowania. Przypominamy pod tym względem Rosjan i Chińczyków, a nie do końca naszych zachodnich sąsiadów. Te emocje, które na Zachodzie targają rynkami finansowymi, u nas są widoczne w nastawieniu do inwestowania w mieszkania. A emocje lubią popadać w skrajności – mam tu pewne porównanie, bo pamiętam jeszcze recesję mieszkaniową początku XXI wieku, boom mieszkaniowy lat 2005–2007, marazm okresu 2009–2013, a potem kolejne emocje trwające z krótkimi przerwami od 2019 r.

Hitem na rynku będzie...

Możliwość inwestowania w spółki typu REIT. Ułatwiłoby to nawet mniej zamożnym Polakom inwestowanie w nieruchomości komercyjne i mieszkaniowe, bez całej karawany problemów, jakie ten biznes potrafi przynosić. A to są korzyści dla otoczenia: wzrost podaży nieruchomości, profesjonalizacja standardów na rynku mieszkaniowym, wzrost konkurencji i wyboru dla klientów, budowa narodowego kapitału, wreszcie wsparcie emerytur oraz rynku kapitałowego. Szkoda tylko, że politycy w swoich partyjnych kłótniach nad trzema podejściami do wdrożenia REIT-ów zapomnieli o tym, że powinni przede wszystkim służyć obywatelom – w efekcie nie mamy takich produktów na polskim rynku.

Najważniejsza rzecz do poprawy to...

Poziom regulacji rynku, zmienność regulacji i zaangażowania państwa w sterowanie nią. Nie dotyczy to wyłącznie kwestii urbanistycznych i technicznych, ale podstawowych zasad gry: opodatkowania, zaburzenia mechanizmu transmisji polityki pieniężnej.

Mój ulubiony budynek to...

Katowicki Nikiszowiec oraz warszawskie Sady Żoliborskie – nie są to budynki, ale całe spójne założenia urbanistyczne. Pokazują, jak się projektuje nie z myślą wyłącznie o pieniądzach, ale również o użytkowników. Oczywiście upływ czasu spowodował, że nie muszą w 100 proc. odpowiadać oczekiwaniom dzisiejszych konsumentów – ale mają wiele zalet dla swoich mieszkańców.

Gdybym nie pracował w nieruchomościach...

Byłbym opiekunem psów. Mam bzika na punkcie czworonogów, które były w prawie każdym momencie mojego życia. Można się od nich bardzo dużo nauczyć

Najlepsza rada, jaką otrzymałem, to...

Lepiej z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć. Mówi o tym, jakimi ludźmi najlepiej się otaczać, jakie zewnętrzne kręgi tworzyć. Miałem to szczęście, że prowadząc biznes w okresie pierwszych lockdownów, miałem w otoczeniu mądre osoby.

W wolnej chwili najchętniej...

Uprawiam wspinaczkę skalną z przyjaciółmi. To dość specyficzny sport, bo zarówno wymaga zbilansowania różnych cech – siły, wytrzymałości i techniki. Nie jest to też sport na „hop-siup” – trzeba ocenić drogę, jaką chcemy przejść, niekiedy zaplanować odpowiednie ruchy czy miejsca odpoczynku. Ale przede wszystkim zmusza do mierzenia się ze sobą – a nie z innymi. Bardzo dużo można z niej przenieść na grunt inwestycyjny. Generalnie w sferze inwestycyjnej jestem bardziej zachowawczy niż w sferze sportowej – kiedyś zdarzało mi się uprawiać skoki spadochronowe czy zimową wspinaczkę górską. Te sporty uczą pokory i tego, że nie ma miejsca na błędy przez podejmowanie nadmiernego ryzyka, lekceważenie przypadku.

—oprac. Adam Roguski

Jan Dziekoński od dziesięciu lat działa na rynku nieruchomości, kiedyś jako współzałożyciel start-upu inwestycyjnego, później prywatny inwestor, następnie członek zarządu Grupy Mzuri. Równolegle od 2008 r. jest konsultantem biznesowym (Roland Berger, PwC Polska). Obecnie łączy oba doświadczenia, działając w ramach butikowej firmy doradczej FLTR. Prowadzi również blog, kanał YouTube i podcast poświęcone nieruchomościom.

Dlaczego nieruchomości?

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Nieruchomości
Czy to koniec specustawy mieszkaniowej? Sejm odrzucił weto Senatu
Nieruchomości
Popyt budzi się szybciej, niż deweloperzy uzupełniają podaż
Budownictwo
Sprzedaż mieszkań żwawo odbija od dna
Nieruchomości
Popyt odżywa, ale deweloperzy są jeszcze bardzo ostrożni
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Nieruchomości
Jeszcze za wcześnie na mieszkaniową wiosnę
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą