Reklama

Za nowe mieszkania możemy płacić więcej

Mniejsza podaż gruntów inwestycyjnych podbije ich ceny. A to prosta droga, by podnieść ceny lokali.

Aktualizacja: 30.05.2016 07:54 Publikacja: 30.05.2016 07:42

Nowe prawo ogranicza deweloperom możliwości zakupów działek

Nowe prawo ogranicza deweloperom możliwości zakupów działek

Foto: materiały prasowe

Nowe przepisy dotyczące obrotu ziemią obowiązują od miesiąca. W praktyce każdy nieobjęty planem zagospodarowania teren jest traktowany jako rolny. Oznacza to potężne problemy z pozyskiwaniem gruntów pod inwestycje mieszkaniowe. Część deweloperów mówi wprost: mniejsza podaż parceli podbije ich ceny. A to prosta droga, by podnieść ceny lokali.

Łakome kąski

Kamil Niedźwiedzki, analityk serwisu Dompress.pl, zwraca uwagę, że największe firmy w ostatnim czasie uzupełniały banki ziemi, dzięki czemu mają grunty, na których mogą wybudować kilka tysięcy mieszkań. – Czołowym spółkom zapasy wystarczą na kolejne dwa–trzy lata – ocenia.

Podkreśla, że dla deweloperów najbardziej atrakcyjne są działki z planem zagospodarowania, na których można szybko rozpocząć budowę. – Plany ma jednak tylko jedna czwarta obszaru kraju – przypomina analityk. – W aglomeracjach, gdzie firmy budują najwięcej, czyli w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Trójmieście, większość lub co najmniej połowa gruntów planów nie ma. Nie ma ich nawet wiele działek w centrach miast. Parcele objęte planami staną się jeszcze cenniejsze, a ich wartość z pewnością wzrośnie – prognozuje Niedźwiedzki. A to, jak podkreśla, w dłuższej perspektywie doprowadzi do podwyżek cen mieszkań. – W inwestycjach, które są już realizowane albo przygotowywane do wprowadzenia na rynek w tym roku, wzrost cen prawdopodobnie nie będzie jeszcze zauważalny – ocenia. – Ale już w przyszłym roku ceny mieszkań mogą być wyższe.

Nowe prawo wpłynie na wyceny gruntów także w ocenie Bartosza Turka, analityka Lion's Banku. – Działki z warunkami zabudowy wydanymi przed dniem wejścia w życie ustawy będą coraz rzadszym dobrem – mówi. – W skrajnych przypadkach deweloperzy mogą za takie parcele przepłacić. W efekcie sprzedaż będzie szła słabo, bo ceny lokali będą nierynkowe, a zysk okaże się mniejszy, niż zakładany lub w ogóle go nie będzie.

Bartosz Turek jest też przekonany, że wyraźną konkurencją dla deweloperów może też być program „Mieszkanie plus". – Tak będzie, jeśli na obrzeżach miast powstanie dużo tanich lokali na wynajem, które można będzie przejąć na własność. Być może odstraszy to klientów, którzy dziś w poszukiwaniu bezpiecznej i zyskownej przystani dla pieniędzy kupują lokale na wynajem – dodaje. Zwraca też uwagę, że część potencjalnych kupujących, którzy zakwalifikują się do programu, zniknie z rynku pierwotnego. – Wcześniej czy później pojawi się też rynek wtórny tych niedrogich lokali, co nie pozostanie bez wpływu na ceny mieszkań – przekonuje Turek. Jego zdaniem część deweloperów, którzy zapłacą więcej za ziemię, może mieć problemy ze sprzedażą mieszkań w ogóle, a nie tylko ze sprzedażą po wyższych cenach. – Lepiej byłoby, gdyby deweloperzy lub pośrednicy znaleźli sposób na współpracę z właścicielami gruntów rolnych, które przed zakupem zostaną odrolnione, likwidując przy tym instytucję spekulanta nabywającego grunty jako rolne, a sprzedającego z warunkami zabudowy i wysoką marżą – mówi Bartosz Turek.

Reklama
Reklama

Odroczone podwyżki

Według Marcina Liberskiego, dyrektora sprzedaży w Atlas Estates, nowe prawo ograniczy deweloperom możliwości zakupów działek. Terenów pod inwestycje będzie po prostu mniej. – Ze względu na złożony proces zmiany przeznaczenia gruntów nowe projekty będzie trudniej wprowadzić na rynek – twierdzi Liberski. A to, jak mówi, może skutkować wzrostem cen atrakcyjnych gruntów inwestycyjnych.

– Wzrost cen działek oznacza wzrost cen mieszkań. Może to jednak nastąpić raczej za dwa – trzy lata – przypuszcza dyrektor. – Na razie firmy korzystają z banków ziemi.

Mirosław Bednarek, prezes Matexi Polska, dopowiada, że dobre wyniki sprzedaży i rosnący popyt zachęcały ostatnio deweloperów do uruchamiania budów na działkach, które mieli w swoich zasobach. – Jednocześnie gracze, którzy mają długofalową strategię inwestycyjną i dobrą sytuację finansową, przygotowywali kolejne projekty – opowiada. – Liderzy zbudowali zasobne banki gruntów i rozpoczęli wieloetapowe projekty.

Zdaniem szefa Matexi nowe prawo dotyczące obrotu gruntami będzie miało wpływ na rynek deweloperski, ale za wcześnie, by mówić o konkretnych skutkach. – Trudno przewidzieć, czy i na jakim poziomie deweloperzy będą w stanie zaakceptować wzrost cen działek – mówi. – Jestem też daleki od prognozowania, jak zmienią się ceny mieszkań. Rynek jest coraz bardziej konkurencyjny, pojawia się wiele projektów. Podwyżki niekoniecznie byłyby dobrym rozwiązaniem – podkreśla. Zapewnia, że jego firma „jest zadowolona z wielkości swojego banku ziemi". – Oczywiście cały czas szukamy atrakcyjnych terenów. Niezależnie od nowych uwarunkowań planujemy inwestować w dobre i opłacalne projekty – mówi.

Spokojna o sytuację na rynku jest Małgorzata Ostrowska, dyrektor ds. sprzedaży w J.W. Construction. – Budujemy na gruntach objętych planami, dlatego zmiany w ustawie nie będą mieć większego znaczenia ani dla spółki, ani jej klientów – zapewnia. – Mamy bank ziemi, który pozwala na budowę ok. 4,2 tys. mieszkań.

Nieruchomości
Wzrosty cen mieszkań wyhamowały. Na rynku jest mniej inwestorów
Nieruchomości
Rynek najmu mieszkań się uspokoił. Dobre wiadomości dla lokatorów
Nieruchomości
Mieszkaniowa kolejka górska. Co z deweloperską produkcją w 2026 r.?
Nieruchomości
Prywatny kapitał może napędzić mieszkaniowe budownictwo społeczne na dużą skalę
Nieruchomości
Mieszkaniówka dwóch prędkości. Jak zmieniały się ceny nowych lokali
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama