Konsekwencją tej sytuacji jest wiele nieukończonych budynków. Część osób kupujących mieszkania od spółdzielni czy dewelopera musi liczyć się z opóźnieniami sięgającymi nawet kilku miesięcy.

Zdaniem analityków mijający sezon był dla branży budowlanej, a przede wszystkim jej klientów, jednym z najtrudniejszych pod względem inflacyjnym od czasu transformacji polskiej gospodarki.

Cenowa rewolucja dotknęła materiały ścienne, zwłaszcza ceramiczne, ale także cement oraz termoizolacje.

Cena pustaka wzrosła latem, w stosunku do stycznia, o 100 proc., by w październiku powrócić niemal do stanu pierwotnego. Ceny pozostałych systemów ściennych rosły znacznie wolnej, ale są obecnie wyższe od 22 proc. (gazobetony) do 36 proc. (silikaty) w stosunku do stanu ze stycznia 2007 r.

Stawki za stal pięły się w górę do kwietnia – aktualna cena jest niższa o 18 proc. od tej z początku roku.

Z najnowszego raportu grupy PSB wynika, że o wiele mniej uderzyły inwestorów po kieszeni podwyżki cen większości materiałów wykończeniowych.

– Stolarka, instalacje czy chemia budowlana podrożały o kilka procent – mówi Katarzyna Zaradkiewicz, właściciel firmy PSB Kasta.

Co zdarzy się w tym roku? Materiałów nie należy kupować na zapas.Zmartwieniem będzie raczej brak wykonawców robót, a także stale rosnące ceny robocizny. Aby zaplanować budowę na przyszły sezon, poszukiwania ekipy wykonawczej należało rozpocząć kilka, a nawet kilkanaście miesięcy temu.

Z szacunków wynika, że w ubiegłym roku ceny prac remontowych wzrosły o 40 – 60 proc. w stosunku do roku 2006. Na rynku usług budowlanych podwyżki sięgnęły nawet 200 proc. Brak odpowiedniej kadry jest nie tylko efektem wyjazdów Polaków za granicę i dobrej koniunktury na naszym rynku budowlanym.

Nie ma też młodych osób przyuczonych do zawodu. Zlikwidowano bowiem większość szkół zawodowych kształcących budowlańców.