W piątek do Polski przyjechał główny prezes Orco Property Group – Jean-Francois Ott. Przekonywał wicewojewodę mazowieckiego Dariusza Piątka i wiceprezydenta [link=www.zyciewarszawy.pl]Warszawy[/link] Janusza Wojciechowicza, by pomogli mu odzyskać pozwolenie na budowę.
– Od obu panów uzyskałem zapewnienie, że zależy im na ukończeniu tej inwestycji i będą starali się, by rozprawa odwoławcza odbyła się jak najszybciej – mówi Jean-Francois Ott.
– Wierzę, że tak się stanie, ponieważ my – Orco Property – jesteśmy zdeterminowani: Żagiel Daniela Libeskinda musi powstać.
[wyimek][b]Zobacz[/b] [link=http://www.zyciewarszawy.pl/artykul/284207,495988_Widoki_z_kikuta_przy_Zlotej.html] widoki z kikuta przy Złotej[/link][/wyimek]
– Wicewojewoda Piątek wytłumaczył panu prezesowi, że nadal nie dostaliśmy akt sprawy z Naczelnego Sądu Administracyjnego – mówi rzeczniczka urzędu wojewódzkiego Ivetta Biały. – Nie znając uzasadnienia wyroku, trudno nam cokolwiek komentować czy obiecywać.
Deweloper w kwietniu 2006 r. uzyskał od prezydenta Warszawy warunki zabudowy, a w grudniu 2007 r. – pozwolenie na budowę. 13 maja 2008 r. wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski potwierdził, że jest ono prawomocne. Po rozpoczęciu budowy wieży siedem osób mieszkających w pobliskich kamienicach odwołało się do wojewody.
Twierdziły, że Żagiel zabierze im światło, zanieczyści środowisko i wartość ich mieszkań spadnie. Wojewoda oddalił skargę, wówczas sąsiedzi wnieśli sprawę do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Ten 29 lipca 2009 r. uchylił pozwolenie na budowę. Wieża utknęła na 17. z 54 pięter.
– Ci ludzie byli u nas i żądali pieniędzy albo darmowych apartamentów w nowym budynku – twierdzi prezes Ott.
– Nie ulegliśmy szantażowi i teraz musimy za to płacić. To kuriozum niespotykane w żadnym innym kraju.
Naczelny Sąd Administracyjny, do którego odwołał się deweloper, uznał że w dwóch spośród trzech uchybień WSA się pomylił. Podtrzymał natomiast zarzut, że do wojewody trafiła tylko pierwsza strona opinii geologicznej, a nie jej całość.
– My zgodnie z prawem złożyliśmy całość do powiatowego geologa i nie miał żadnych zastrzeżeń – mówi dyrektor polskiego oddziału Orco Alicja Kościesza. – Na to, w jaki sposób urzędy przekazują sobie dokumenty, nie mamy przecież wpływu.
Teraz sprawa trafi z powrotem do wojewody, który ponownie będzie musiał rozpatrzyć protest mieszkańców.
Inwestycja warta jest ponad 600 mln zł. Orco Property Group za każdy dzień przestoju traci 45 tys. zł. – Dlaczego my mamy płacić za to, że polskie prawo jest absurdalne? – pyta prezes Ott. – Jeśli wkrótce nie odzyskamy pozwolenia na budowę, będziemy musieli podliczyć straty i wystąpić do sądu o odszkodowanie od Skarbu Państwa.
Żagiel Libeskinda, który miał być wizytówką stolicy, jest jak na razie kikutem szpecącym ścisłe centrum Warszawy. Z każdym dniem zwłoki w budowie oddalają się też szanse, że będzie gotowy na Euro 2012.
[srodtytul][i]Czytaj też w [link=http://www.zyciewarszawy.pl/artykul/495841_Za_protesty_zaplaci_podatnik.html]Życiu Warszawy[/link][/i][/srodtytul]