Polskie szpitale powinny zarabiać

Obecny model działania placówek publicznych przeczy zasadom ekonomii – uważa były prezes NFZ.

Aktualizacja: 30.07.2018 17:13 Publikacja: 30.07.2018 17:02

Polskie szpitale powinny zarabiać

Foto: Fotorzepa, Piotr Guzik

Tekst powstał w ramach cyklu wspierania polskiej medycyny

Zdaniem Marcina Pakulskiego, byłego prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, u źródeł obecnego konfliktu płacowego w systemie ochrony zdrowotnej w Polsce leży nierynkowe finansowanie zarówno podmiotów publicznych, jak i prywatnych.

– Na naszych oczach obalany jest mit, że szpital może być traktowany inaczej niż działalność gospodarcza. System opieki zdrowotnej to nie perpetuum mobile i nie możemy oczekiwać, że wyjmiemy z niego więcej niż włożymy – komentuje Marcin Pakulski i dodaje, że obecny model to działanie wbrew zasadom ekonomii oraz bez zachowania racjonalności gospodarowania.

Tymczasem niezależnie od bieżącego sposobu finansowania szpitale tak czy inaczej prowadzą działalność gospodarczą, mimo to odmawia się im prawa do wypracowania jakiegokolwiek zysku. Dyrektor placówki nie może decydować, jak efektywnie i przyszłościowo zainwestować środki z faktycznego dochodu. Jest zmuszony dokonywać zakupu albo w trybie awaryjnym, albo wtedy, gdy inwestycja nie jest najpotrzebniejsza, ale pojawiają się pieniądze z dotacji, które „trzeba” wydać.

Przykładem takiej sytuacji jest jeden z ostatnich raportów Najwyższej Izby Kontroli poświęcony inwestycjom w ochronie zdrowia. „Związane ręce” dyrektorów szpitali i niemożność zarządzania inwestycjami ostatecznie bezpośrednio wpływają na obniżenie jakości funkcjonowania jednostki. Szpitale i tak zmagają się z problemami kadrowymi czy zdekapitalizowaną infrastrukturą i sprzętem medycznym niepozwalającym na zapewnienie najbardziej optymalnego procesu leczenia pacjenta.

Zakaz dobrego funkcjonowania

– Jeżeli odmawiamy dyrektorom szpitali możliwości wytworzenia pewnej różnicy pomiędzy przychodami a kosztami, czyli odmawiamy mu działalności z zyskiem i odpowiednią marżą, to tym samym nie dajemy mu szansy na przeznaczenie tej części swoich przychodów na przykład na podwyżki wynagrodzeń, tam gdzie to jest związane z oczekiwaniem zatrudnionych lub z innymi mechanizmami gospodarczymi czy konkurencyjnymi, które powodują, że pracowników po prostu nie ma – tłumaczy były prezes Narodowego Funduszu Zdrowia.

Marcin Pakulski uważa, że zarówno w społeczeństwie, jak i wśród rządzących, dalej pokutuje przekonanie, że system służby zdrowia oparty stricte na szpitalach publicznych będzie tańszy. W jego opinii to kolejny mit, zgodnie z którym prywatne podmioty przeznaczają zyski głównie na finansowanie kadr i dywidendy, podczas gdy publiczne szpitale na świadczenia zdrowotne. Ma to pozwolić na osiągnięcie większej liczby świadczeń za te same pieniądze.

Zdaniem Pakulskiego to fałszywy obraz rzeczywistości. Prawda jest taka, że jednostki publiczne mają źródła finansowania również poza kontraktem z Narodowym Funduszem Zdrowia. Tymczasem dla większości podmiotów prywatnych przychody z NFZ są praktycznie jedynym źródłem przychodów, świadczenia komercyjne zaś są w zdecydowanej mniejszości.

W przypadku placówek niepublicznych procedury szpitalne, które wymagają dłuższej hospitalizacji są na tyle kosztowne, że pacjenci i tak nie są w stanie samodzielnie ich pokryć. I tu funkcjonuje kolejny mit, że dla szpitali prywatnych stanowią istotne źródła przychodu.

Jedno źródło finansowania

– Szpitale publiczne otrzymują dodatkowe pieniądze w formie dotacji, które tak naprawdę są pieniędzmi podatników – na infrastrukturę czy zakup sprzętu. Także w większym stopniu niż szpitale prywatne mają szansę zatrudniać pracowników finansowanych z budżetu państwa, czyli rezydentów – dodaje Marcin Pakulski.

Były szef NFZ proponuje stworzenie jednego źródła finansowania z zagwarantowanym relatywnie wysokim zyskiem dla wszystkich jednostek i w takim samym wymiarze. To przyczyniłoby się do znacznego uproszczenia systemu, który stałby się bardziej przejrzysty i łatwiejszy do porównania w zakresie samej efektywności. Obecnie bowiem taka ocena jest praktycznie niemożliwa. Oznaczałaby bowiem zestawienie podmiotu prywatnego z publicznym, a więc otrzymującym dofinansowania na infrastrukturę czy zakup sprzętu oraz z większymi możliwościami zatrudnienia rezydentów finansowanych z budżetu państwa.

Choć nie istnieje przepis, który zabrania podjęcia procedury uzyskiwania miejsc rezydenckich w placówkach niepublicznych, to w praktyce ich podział jest wysoce nieproporcjonalny. Protest szpitali powiatowych przeciwko poziomowi finansowania w ramach ryczałtu potwierdza po raz kolejny, że bez zagwarantowania godziwego przychodu nie da się utrzymać działalności medycznej niezależnie od tego, czy jest to placówka publiczna czy prywatna.

Karolina Jakubiak, wsp. Ewelina Zych-Myłek, ekspert komunikacji w ochronie zdrowia

Tekst powstał w ramach cyklu wspierania polskiej medycyny

Zdaniem Marcina Pakulskiego, byłego prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, u źródeł obecnego konfliktu płacowego w systemie ochrony zdrowotnej w Polsce leży nierynkowe finansowanie zarówno podmiotów publicznych, jak i prywatnych.

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Nauka
Kto przetrwa wojnę atomową? Mocarstwa budują swoje "Arki Noego"
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Nauka
Czy wojna nuklearna zniszczy cała cywilizację?
Nauka
Niesporczaki pomogą nam zachować młodość? „Klucz do zahamowania procesu starzenia”
Nauka
W Australii odkryto nowy gatunek chrząszcza. Odkrywca pomylił go z ptasią kupą
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Nauka
Sensacyjne ustalenia naukowców. Sfotografowano homoseksualny akt humbaków