Mianem mikroplastiku określa się cząsteczki tworzyw sztucznych o średnicy mniejszej niż 5 milimetrów. Wpływ ich obecności w organizmie na zdrowie człowieka oraz zwierząt i na stan ekosystemów nie jest jeszcze dokładnie znany.
Najnowsze badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii wykazały obecność mikroplastiku w 10 jeziorach, rzekach i zbiornikach wodnych, z których wzięto próbki. W rzece Tame na wysokości Manchesteru stwierdzono obecność ponad 1000 cząsteczek plastiku w litrze wody - w ubiegłym roku uznano Tame za najbardziej skażony plastikiem zbiornik wodny na świecie.
Nawet jednak w położonych na terenach mniej zurbanizowanych zbiornikach, takich jak jezioro Loch Lomond, czy rzeka Dochart znaleziono dwie-trzy cząsteczki plastiku w litrze.
- To było zaskakujące. Nie spodziewaliśmy się znaleźć tak wiele plastiku - przyznaje Christian Dunn z Bangor University w Walii, jeden z członków zespołu badawczego analizującego zawartość zbiornikow wodnych.
- Mikroplastik może być znaleziony absolutnie wszędzie, ale nie znamy zagrożeń, które stwarza. Musimy monitorować stan naszych wód i myśleć na tym, w jaki sposób zmniejszyć uzależnienie naszego świata od plastiku - dodaje Dunn.
W Tamizie w Londynie w litrze wody występuje ok. 80 cząstek mikroplastiku.
Badacze z Uniwersytetu w Singapurze odkryli, że na badanych przez nich cząstkach mikroplastiku rozwinęło się ponad 400 typów groźnych mikrobów - wywołujących m.in. zapalenia układu pokarmowego.
Inne badania przeprowadzone w ostatnim czasie wykryły cząstki mikroplastiku u organizmów występujących blisko dna Morza Północnego i Morza Barentsa. Wiele cząsteczek mikroplastiku znaleziono w środkowym i dolnym biegu rzeki Jangcy w Chinach, a także wzdłuż wybrzeża Hiszpanii - pisze "The Guardian".