Sukces byłego wokalisty One Direction nie dziwi. Pierwsza solowa płyta rozeszła się w 7 mln egz. Teraz fani na całym świecie w weekend premiery kupili 760 tys. kopii „Harry’s House”.

Powodzenie winyli, skazywanych na śmierć, to już norma. Jeśli takie gwiazdy rocka, jak Paul McCartney czy Red Hot Chilii Peppers, świętowały ostatnio pierwsze miejsce na amerykańskiej liście „Billboardu” – to dlatego, że fani kupowali winyle: kolekcjonerskie, z bonusami, kolorowe.

Jak podaje wewnętrzny raport IFPI, międzynarodowej federacji producentów fonograficznych, do którego dotarła „Rz”, globalna wartość przychodów ze sprzedaży winyli w 2021 r. wyniosła 1,4 mld dol., co oznacza roczny wzrost o 51 proc. W 2020 r. wyniósł on 26 proc. – do 929 mln dol.

Skalę powrotu do winyli, motywowaną wyższą jakością nagrań i chęcią posiadania ich na własność, ilustrują wpływy z 2007 r. – ledwie 47 mln dol. globalnie. Tymczasem w 2021 r. wartość wpływów ze sprzedaży CD była ledwie dwukrotnie wyższa (3 mld dol.) niż czarnych płyt.

W Polsce wpływy z winyli wyniosły 11,6 mln dol. (wzrost o 12,6 proc. wobec 2020 r.) Kompaktów sprzedało się trzykrotnie więcej. 55 proc. wpływów przypadło na streaming (wartość 81 mln dol.).

Liderami na rynku winyli są Wielka Brytania i Stany Zjednoczone (58 proc.wszystkich wpływów). O ile w 2017 r. wpływy za czarne płyty w USA wynosiły 330 mln dol., o tyle w minionym roku – 591 mln dol. Jeszcze większy wzrost zanotował brytyjski rynek – z 248 do 650 mln dol. Trzecim winylowym graczem staje się Japonia. Na większości światowych rynków sprzedaż czarnych płyt generowała większy wzrost wpływów niż kompaktów. W 26 krajach zainteresowanie winylami daje większe zyski.

Nie jest prawdą, że winylami interesuje się wyłącznie starsze pokolenie. Pierwsza piątka artystów, których czarne krążki kupowane są najczęściej to: Taylor Swift, Adele (w dwa miesiące 2021 r. sprzedała ponad 300 tys. egz. „30”), The Beatles, Billie Eilish i Pink Floyd.