Kiedy w 2010 r. niespełna 30-letni Lang Lang przyjechał do nas po raz pierwszy, by zainaugurować ówczesny Rok Chopinowski, był już pianistą wzbudzającym zachwyt nieprawdopodobną wirtuozerią i lekkością gry. Nie brakowało jednak krytyków mających mu za złe skłonność do efektownych popisów zamiast wnikliwej interpretacji. Szesnaście lat później, gdy Lang Lang osiągnął wiek dojrzały, jest artystą naprawdę wysokiej klasy.
Czytaj więcej
34-letni Lang Lang zagra w poniedziałek 29 czerwca koncert Beethovena na Centralnym Placu Muzyki przed warszawskim Pałacem Kultury. Najsłynniejszy...
Na Centralnym Placu Muzyki Lang Lang zagrał V Koncert Beethovena w wyważonych tempach i jak zawsze każdy pojedynczy dźwięk był nie tylko starannie zaakcentowany, ale miał piękną barwę. Dało się to usłyszeć mimo koszmarnej pracy ekipy odpowiedzialnej za nagłośnienie placu przed Pałacem Kultury, która przesterowała brzmienie fortepianu tak, że niskie i wysokie tony bezlitośnie atakowały uszy słuchaczy.
Lang Lang i Polska Orkiestra Radiowa
Każda z trzech części koncertu Beethovena została przez Lang Langa umiejętnie zróżnicowana. Po majestatycznym Allegro najpiękniej wypadło środkowe Allegro, ale też chiński artysta jest mistrzem w kreowaniu subtelnych nastrojów. Finałowe Rondo ozdobił zaś szlachetną wirtuozerią. A na bis zagrał Mazurka D-dur Chopina ze znakomitym wyczuciem dziarskiego tanecznego rytmu oraz urzekł nastrojowym „Światłem księżyca” Debussy’ego.
Bardzo ważnym partnerem Lang Langa był prowadzący tego wieczoru Polską Orkiestrę Radiową Bassem Akiki. Dał przykład czujnego dyrygowania, niby oddając pierwszeństwo w prowadzeniu muzycznej narracji soliście, z drugiej zaś troszcząc się o to, by brzmienie orkiestry miało starannie wyważoną dynamikę i było dostosowane do stylu Lang Langa.
Nie było to łatwe tego wieczoru, tym bardziej że muzycy skarżyli się na braki w tzw. odsłuchu. Tym bardziej trzeba docenić pracę Bassema Akiki oraz całej orkiestry w zagranej na początek uwerturze „Koriolan” Beethovena (jej wstęp określił od razu nastrój całego wieczoru), a także błyskotliwej kompozycji „Con brio” współczesnego niemieckiego kompozytora Jörga Widmanna.
Sonya Yoncheva, wyjątkowa Tosca
Zdecydowanie mniej kłopotów akustycznych (ponoć dzięki innej ekipie) było natomiast wieczór wcześniej podczas koncertowego wykonania „Toski” Pucciniego uświetnionego udziałem trzech niekwestionowanych gwiazd światowych scen.
Koncertowe wykonania oper w warunkach plenerowych rządzą się odrębnymi prawami. To nie jest prawdziwy spektakl teatralny, lecz koncert przeznaczony dla masowej publiczności, która oczekuje czegoś innego niż interpretacyjne niuanse. A sami śpiewacy wiedzą, że mogą sobie pozwolić na pewien rodzaj popisu zabroniony często w teatrze.
Sonya Yoncheva
Sonya Yoncheva jako Tosca
Z „Toski” przed Pałacem Kultury warto zatem zapamiętać znakomity akt pierwszy, za sprawą odtwórczyni roli tytułowej. Sonya Yoncheva wspaniale pokazała, że bohaterka Pucciniego jest nie tylko zakochaną i zazdrosną kobietą, ale i słynną śpiewaczką przyzwyczajoną do gry także poza sceną. W ujęciu Yonchevej spotkanie Toski z Cavaradossim było pasjonującym teatrem gestów, wyznań i spojrzeń, a do jej stylu umiejętnie dopasowali się Jonathan Tetelman oraz Bassem Akiki, który prowadząc tym razem Sinfonię Varsovia wydobył wiele niedostrzeganych często w teatrze niuansów.
George Gagnidze
George Gagnidze jako Scarpia
Niekończący się popis Jonathana Tetelmana
Akt drugi oprócz słynnej arii Toski „Vissi d’arte, vissi d’amore” zdominował George Gagnidze, którego głos nie ma pięknej barwy, ale artysta ma dopracowaną w najdrobniejszym szczególe postać złowrogiego Scarpii. Akt trzeci to z kolei słynna i oczekiwana aria uwięzionego Cavaradossiego. Tenor Jonathan Tetelman, który od pierwszego pojawienia się na estradzie udowadniał, że ma głos silny i o pięknym brzmieniu, postanowił podbić publiczność efektownymi wysokimi dźwiękami i nieskończenie długimi frazami, nie dbając zbytnio o to, co gra orkiestra. Entuzjazm był ogromny, ale w tym popisie zaginął dramatyzm wyznania Cavaradossiego, pozostała jedynie operowa egzaltacja.
Jonathan Tetelman
Jonathan Tetelman jako Cavaradossi
Bassem Akiki po raz kolejny
W pamięci całego wieczoru pozostanie wspaniale przedstawiony w warunkach koncertowych moment egzekucji Cavaradossiego oraz śmierć Toski, a Sonyę Yonchevą i Jonathana Tetelmana znów znakomicie wspierała Sinfonia Varsovia i Bassem Akiki.
Tegoroczny Centralny Plac Muzyki przyniósł zatem wyjątkowe atrakcje, ale ten festiwal trwa aż do 5 lipca, gdy zakończy się mozartowską galą. Wystąpi na niej kolejna wspaniała Amerykanka Joyce DiDonato.