Wyspa z 11,2 mln mieszkańców jest najmniej rozwiniętym krajem pod względem łączności na zachodniej półkuli. Dostęp do internetu za pośrednictwem komórek w całym kraju zapewniono po raz pierwszy, bezpłatnie i tylko przez jeden dzień 14 sierpnia, aby ocenić popularność takiej usługi. Słynna dysydentka Yoani Sanchez stwierdziła we wpisie na Twitterze, że „ten próbny internet w komórkach niezależnie od utrudnień jest zwycięstwem obywateli”.

Wcześniej ETECSA zaczęła świadczyć taką usługę dla niektórych klientów, m.in. dziennikarzy, lekarzy, naukowców. Na Kubie istnieje kilkaset państwowych punktów korzystania z WiFi, a teraz zaczyna się w praktyce ich instalowanie w domach w ramach zwiększania dostępu do sieci z inicjatywy prezydenta Miguela Diaz-Canel.

Czytaj także: Kuba: Ostatnie chwile motoryzacyjnego skansenu

Wtorkowe działanie internetu było wolne, ale Kubańczycy nie przejmowali się tym, bo długo na to czekali. Władze twierdzą, że kraj jest pozbawiony dostępu do internetu z powodu braku inwestycji, amerykańskiego embarga i obaw o przepływ informacji.

- To wspaniała wiadomość, bo daje nam możliwość bezpośredniego kontaktowania się z rodziną bez konieczności korzystania z konkretnych stref WiFi, zapewnia większą intymność — stwierdził taksówkarz Andres Peraza po rozmowie z córką będącą za granicą.

Państwo pobiera dolara za godzinę łączności w publicznym systemie WiFi, podczas gdy średnia płaca na Kubie wynosi 30 dolarów. W 2013 r. uruchomiono dostęp do internetu wyłącznie dla turystów zagranicznych korzystających z hoteli.