Z badań londyńskich naukowców wynika, że objawy choroby u dzieci zakażonych koronawirusem były na ogół łagodne. Część z nich nie miała żadnych objawów, a jedna na dziesięć badanych osób wymagała intensywnej opieki. Lekarze twierdzą, że badanie ich „uspokoiło”, ale podkreślają, że muszą kontynuować badania nad przypadkami poważnie chorych dzieci.

Badanie przeprowadzone zostało na 582 dzieciach zakażonych koronawirusem w wieku od trzech dni do 18 lat mieszkających w 25 krajach europejskich. Chorzy byli obserwowani w specjalistycznym ośrodku opieki zdrowotnej.

Czworo z 582 badanych dzieci zmarło. Żadna z ofiar koronawirusa nie miała poniżej dziesiątego roku życia, a dwie z nich miały wcześniej istniejące schorzenia. Ponad połowa badanych dzieci musiała zostać przyjęta do szpitala, a 8 proc. wymagało leczenia na oddziale intensywnej terapii.

Jakie objawy miały dzieci?

Większość badanych (65 proc.) dzieci miała gorączkę, zakażenie górnych dróg oddechowych zdiagnozowano u ponad połowy z nich (54 proc.), a zapalenie płuc u 25 proc. U 22 proc. badanych wystąpiły natomiast objawy żołądkowo-jelitowe.

Naukowcy twierdzą, że śmiertelność na koronawirusa u dzieci prawdopodobnie będzie „znacznie niższa” niż ta, którą zaobserwowano w badaniu. Podkreślili jednak, że potrzeba więcej danych, aby pomóc lekarzom w podejmowaniu decyzji dotyczących najlepszych opcji leczenia chorujących na COVID-19 dzieci.

Dr Marc Tebruegge z UCL Great Ormond Street Institute of Child Health w Londynie podkreślił, że znaczna większość dzieci i młodzieży doświadczyła jedynie łagodnych postaci choroby. - Niemniej jednak dzieci cierpią czasem na ciężką chorobę i wymagają intensywnej opieki, co należy uwzględnić przy planowaniu i ustalaniu priorytetów w zakresie zasobów opieki zdrowotnej w miarę rozwoju pandemii - powiedział.

Dzieci zakażone innymi wirusami układu oddechowego oprócz COVID-19 częściej były przyjmowane na intensywną opiekę. - Może to mieć istotne implikacje dla nadchodzącego sezonu zimowego, kiedy infekcje przeziębieniem i grypą będą występować częściej - ocenił dr Begona Santiago-Garcia z Szpitala Uniwersyteckiego Gregorio Maranón w Madrycie.