Chłopiec, który miał cierpieć na choroby współistniejące, zmarł w niedzielę wieczorem w Szpitalu Wojskowym Marynarki Wojennej USA, 10 dni po zakażeniu się koronawirusem.
Na wyspie Guam wykryto ponad 1890 zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 - 249 z nich wśród amerykańskich żołnierzy. Na wyspie mieszka 166 tysięcy osób.
Obecnie na Guam co dziesiąty test na obecność koronawirusa daje wynik pozytywny.
Gubernator Guam, Lou Leon Guerrero, przekazała kondolencje rodzinie chłopca.
- Wirus nie jest rozsądny, nie dyskryminuje nikogo, nie rozleniwia się, nie męczy się. Będzie brał co może i jest naszym obowiązkiem chronić się nawzajem - stwierdziła Guerrero.
Guerrero oceniła, że walka z COVID-19 na Guam to najpoważniejsza walka w życiu jej mieszkańców.
- Nasza wyspa jest teraz chora - dodała.
70 proc. przypadków COVID-19 wykrytych na Guam zostało wykrytych w sierpniu i wrześniu. Guerrero ostrzegła, że jeśli liczba zakażeń będzie rosła w obecnym tempie wówczas w szpitalach na Guam zabraknie miejsca dla chorych.
- Lekarze mogą być zmuszeni wybierać kogo powinni leczyć - dodała.