- Chcemy dać szanse każdemu kto wymaga hospitalizacji - zaznaczyła jednocześnie dr Cholewińska-Szymańska podkreślając, że sytuacja "jest płynna", bo jedni zakażeni opuszczają szpital, a inni zajmują ich miejsce. Dodała jednak, że rezerw jeśli chodzi o łóżka w jej szpitalu nie ma.
- Trzeba na cele COVID-owe otworzyć inne oddziały i inne łóżka szpitalne - mówiła ordynator ze stołecznego szpitala zakaźnego.
- Nie może być tak, że człowiek, który ma ciężkie zapalenie płuc, żeby taki człowiek nie trafił do szpitala - zaznaczyła dodając, że w takim przypadku konieczna jest terapia obejmująca podanie tlenu lub podłączenie do respiratora.
- Nas lekarzy bulwersuje niefrasobliwość zachowań rodaków - mówiła jednocześnie lekarka w kontekście sytuacji epidemicznej w Polsce.
- Obserwujemy ogniska rodzinne związane albo z pracą, albo spotkaniami rodzinnymi - wyliczała.
- Obserwujemy ogniska związane z imprezami rozrywkowymi, są ogniska związane ze spotkaniami towarzyskimi ludzi młodych i ogniska w szpitalach ze względu na niefrasobliwość pracowników medycznych - dodała.
- Rozprężenie, które zapanowało po wakacjach daje o sobie znać taką liczbą zachorowań - ubolewała dr Cholewińska-Szymańska.
Mówiąc o obecnej sytuacji (w ciągu doby liczba respiratorów zajętych w szpitalach przez pacjentów z COVID-19 wzrosła o 20 proc.) ordynator stołecznego szpitala zwróciła uwagę, że "respiratory mają wydolność i ograniczoną liczbę" (dla chorych z COVID przewidziano ich jak dotąd ponad 800, łącznie polskie szpitale dysponują ok. 11 tysiącami respiratorów.