Łącznie w Polsce COVID-19 doprowadził do śmierci 2717 osób w Polsce.
- Nie mamy żadnej drugiej fali pandemii. Nie wyszliśmy po prostu z fazy pierwszej. Nie obserwowaliśmy jakiegokolwiek spadku liczby zakażeń, który mógłby znamionować, że koronawirus się skończy - zauważył prof. Dzieciątkowski.
Wirusolog zwrócił też uwagę, że "skoro rośnie liczba zakażonych to i prawdopodobieństwo zgonu też może rosnąć".
- Jeżeli patrzymy na liczbę zgonów – koronawirus to nie jest łagodna choroba jak to się wydaje wielu denialistom rozumu – dodał.
Zdaniem wirusologa obecnie najważniejsze jest egzekwowanie przestrzegania obostrzeń wprowadzonych w związku z epidemią.
- Wcześniej mieliśmy przepisy mówiące o dystansie i konieczności noszenia maseczek. Straż Miejska i policja często nic nie robiły, więc wszyscy traktowali to lekceważąco. Jeżeli prawo nie jest egzekwowane, to trudno, żeby było przestrzegane – tłumaczył.
Dzieciątkowski zalecił też noszenie masek nie tylko pod dachem, ale również pod gołym niebem. - Koronawirus jest Jeźdźcem Apokalipsy, który całuje na kropelkach wydzieliny dróg oddechowych i śliny. A średnica tychże jest daleko większa od porów, które występują w jakiejkolwiek maseczce – tłumaczył.
W Polsce obowiązek noszenia masek we wszystkich miejscach publicznych do soboty dotyczy tylko powiatów, które znajdują się w tzw. czerwonych strefach. Od soboty obowiązek ten będzie dotyczyć również mieszkańców powiatów znajdujących się w żółtych strefach.