- Sytuacja wyglądała niepokojąco, gdy obserwowaliśmy gwałtowny przyrost liczby zakażeń na początku października - mówi czołowy fiński epidemiolog, Mika Salminen.

- Ale jest jasne, że szczyt mamy za sobą - dodaje.

Fińskie władze przypisują sukces w walce z epidemią takim czynnikom jak szybkie działania rządu, w tym wprowadzenie dwumiesięcznego lockdownu w marcu i wprowadzenie zakazu podróżowania do i ze stolicy.

Od tamtego czasu Finlandii udało się w dużej mierze odmrozić gospodarkę i stworzyć efektywny system testowania i namierzania kontaktów osób zakażonych, skupiony wokół aplikacji na smartfona "Corona Flash".

Aplikację tę ściągnięto 2,5 mln razy w zamieszkiwanym przez 5,5 mln mieszkańców kraju.

Finowie wiosną stosowali się do surowych obostrzeń - a ponadto 23 proc. mieszkańców kraju, jak wykazały badania z ubiegłego tygodnia, twierdziło, że lockdown uczynił ich życie lepszym.

Finlandia jest krajem Europy, w którym stosunek do obostrzeń wprowadzanych w związku z epidemią koronawirusa jest najbardziej pozytywny.