- Zakładamy, że to będzie stosunkowo długo, na pewno nie będzie to szczepionka jedna na całe życie - zaznaczył.
Jednocześnie prof. Wąsik zaznaczył, że nawet, gdyby szczepionka chroniła "krócej niż rok - w co wątpi" i tak pozwoli opanować pandemię "i wirus z populacji zostanie stopniowo wyeliminowany". - I o to w tym chodzi - stwierdził.
Sam wirusolog jest przekonany, że szczepionka będzie dawać odporność na 1-3 lata.
W kontekście ewentualnych skutków ubocznych prof. Wąsik mówił, że szczepionki RNA (taki charakter mają szczepionki Pfizer/BioNTech i szczepionka Moderny) są "najbezpieczniejszymi szczepionkami".
- Nie ma możliwości by powstało odtworzenie zjadliwego wirusa. Pod tym względem są bardzo bezpieczne. Nie zawierają żadnych metali ciężkich - proszę tego nie słuchać, w internecie różne rzeczy krążą - zaznaczył.
- Jeśli odczujemy jakieś skutki, to lokalne skutki w miejscu podania szczepionki, które po 24 godzinach powinny ustąpić - dodał.
- Z punktu widzenia wirusologa w tej szczepionce nie ma nic takiego co by wywołało długofalowe skutki dla swojego organizmu. RNA zostanie rozłożone, a zdrowy układ immunologiczny powinien na to prawidłowo zareagować - dodał.
Wirusolog mówił też, że od trzech tygodni do miesiąca po otrzymaniu drugiej dawki szczepionki zaszczepiony powinien uzyskać odporność na zakażenie koronawirusem.