- To jest bezmyślność. To szarżowanie i lekceważenie zdrowia innych ludzi - mówił prof. Simon. Jego zdaniem ogniskami koronawirusa w Polsce mogą być plaże, jeśli przebywający na nich nie będą zachowywali dystansu.

- Bo ci, którzy się opalają, na szczęście są tam zdrowi - pomijając te tusze i te cukrzyce, które tam widzimy potencjalnie - niemniej jednak oni ryzykują. Ryzykują własne zdrowie i życie. Dystans trzeba utrzymywać, maski w miejscach zamkniętych trzeba nosić, bo mamy epidemię. I niech to się przebije. Do niektórych to w ogóle się nie przebija i nic z tym nie zrobimy. Oni chcą chorować, chcą zarazić innych, w ogóle lekceważą swoich bliskich - ocenił lekarz w programie na WP.pl.

- To, o co walczyliśmy, solidarność społeczną, moralną, taką zwykłą przyzwoitość, to jakby do części społeczeństwa nie trafia. Tacy jesteśmy - dodał ordynator Oddziału Zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu.

Prof. Simon ocenił, że osoby, które nie zakładają maseczek w sklepach, w ogóle nie powinny być tam obsługiwane. - Absolutnie jestem zwolennikiem tego. Nie masz maseczki, lekceważysz innych, narażasz siebie - zwracał uwagę.

- Każdy z mostu może skoczyć jak chce, jest to jego prywatna sprawa i niech nie narażają straży pożarnej, żeby gdzieś go szukali po wodzie, bo szkoda czasu i pieniędzy. Natomiast w sklepie są różne osoby. Przychodzą emerytki, samotne osoby schorowane - im jest konieczne bezpieczeństwo. Ich bezpieczeństwo jest zależne od tych drugich, od tego bezczelnego innego człowieka - bezczelnego, tak to określam agresywnie - który nie nosi maski, potencjalnie może być nosicielem. I zarazi tę osobę - podkreślał kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.