W rozmowie z "Rzeczpospolitą" o długoterminowych modelach rozwoju epidemii, takich jak ten opracowany przez IMHE, sceptycznie wypowiadał się minister zdrowia Adam Niedzielski. Minister mówił, że dane przedstawiane przez takie modele przypominają wróżenie z fusów.

Na model IMHE w przeszłości powoływała się m.in. administracja Donalda Trumpa.

Model zawiera trzy warianty - prognozę przy stanie obecnym, prognozę przy łagodzeniu obostrzeń i prognozę przy powszechnym stosowaniu masek.

Z obecnej prognozy wynika, że przy złagodzeniu obostrzeń w Polsce do lutego 2021 roku na COVID mogłoby umrzeć nawet ok. 116 tysięcy osób, a w przypadku powszechnego stosowania masek liczba zgonów do 1 lutego wyniosłaby ok. 23,7 tysiąca.

Prognoza dotycząca stanu obecnego wskazuje, że szczyt jeśli chodzi o dobową liczbę zgonów (ok. 496) Polska osiągnie 4 grudnia. Przy łagodzeniu obostrzeń liczba zgonów doszłaby do 1975 na dobę 4 stycznia - wskazuje model.

Jeśli chodzi o dobową liczbę zakażeń (zarówno tych wykrywanych testami, jak i tych niewykrytych), to - według modelu IMHE - obecnie notujemy ich w Polsce ok. 44,5 tysiąca (według oficjalnych danych najwyższy, dobowy przyrost liczby zakażeń wyniósł w Polsce 12107 - i zanotowano go 22 października). W przypadku łagodzenia obostrzeń liczba ta doszłaby do niemal 320 tysięcy 17 grudnia. W obecnej prognozie szczyt jeśli chodzi o liczbę zakażeń na dobę osiągniemy w połowie listopada - będzie ich wówczas ok. 80 tysięcy.