Po minucie ciszy, znajdujący się w centrum Sztokholmu plac Sergela wypełniła muzyka gwiazd muzyki elektronicznej i taniec, przeplatany płaczem fanów.
- Avicii nie chciałby, żebyśmy stali w miejscu. To był odpowiedni hołd - tłumaczył gazecie "Dagens Nyheter" Oskar Lindstroem, jeden z wielu fanów, którzy wzięli udział w wydarzeniu. - Wszystko w tym jest smutne, ale było dla mnie naturalne, że musiałam tu przyjechać - dodała Elinor Algovik.
Po minucie ciszy, przyjaciele Avicii i koledzy z branży wkroczyli na scenę, aby podzielić się wspomnieniami i ulubionymi utworami szwedzkiego didżeja.
Tim Henri, didżej ze Sztokholmu, nazwał hit Avicii "Levels" "matką nowoczesnej muzyki tanecznej". - Mogę grać to w dowolnym miejscu na świecie i wszyscy będą ten utwór znać, od najmłodszych do najstarszych na parkiecie. To utwór utworów - powiedział.
Impreza została zorganizowana w pośpiechu dzięki mediom społecznościowym. Na Facebooku założone zostało wydarzenie "Avicii Tribute" i mimo, że doszło do tego w piątek, już w sobotę w Sztokholmie zgromadziły się tysiące.
Artysta i producent Avicii został znaleziony martwy w stolicy Omanu - Maskacie, w piątek po południu czasu lokalnego. Przyczyna śmierci nie jest na razie znana.
Tymczasem w sobotę okazało się, że Avicii był w trakcie prac nad nowym albumem. Neil Jacobson, prezes Geffen Records, powiedział amerykańskiemu czasopismu "Variety", że szwedzki didżej "miał listę osób, o których miał nadzieję, że można z nimi nawiązać współpracę" w sprawie nagrań.