[b]ŻW: Kyst to specyficzny twór, pozbawiony jakichkolwiek granic, począwszy od geograficznych...[/b]

Adam Byczkowski, kompozytor i gitarzysta: Rzeczywiście, zespół został założony przez Tobiasza Bilińskiego w Norwegii, spotkaliśmy się w rodzinnym Sopocie, a teraz ja mieszkam w Warszawie, Tobiasz w Krakowie, a Ludwig Plath, który gra na drugiej perkusji, w Berlinie.

[b]Czy w związku z tym na waszych koncertach jest dużo improwizacji?[/b]

Może się tak wydawać, ale tak nie jest. Przede wszystkim gramy utwory, które uprzednio skomponowaliśmy. Próby robimy intensywne, jeden, dwa dni przed koncertami.

[b]Jakie są wasze ambicje?[/b]

Przede wszystkim produkować i wydawać płyty. I grać. Zaistnieliśmy za granicą. Największą publiczność mamy w Berlinie.

[b]Płytę „Cotton Touch” wydaliście własnym sumptem. Z kolejną będzie tak samo?[/b]

Jesteśmy zmęczeni promocją i brakiem dystrybucji. Płyta miała niewielki nakład 500 egzemplarzy, ale już jej nie ma. Chcielibyśmy, by następną wydał ktoś inny, byśmy mogli skupić się na muzyce.

Wiem, że każdy z członków zespołu ma jeszcze inne projekty. Ty też?[b][/b]

Tworzę nowy zespół z muzykami Stworów. Rozwijam solowy projekt, a z Natalią Fiedorczuk pracujemy nad muzyką do spektaklu „CasaBlanca generation” w Teatrze Powszechnym.

[ramka] KYST – klub Powiększenie, Nowy Świat 27, tel. 22 826 00 69 niedziela, godz. 20 bilety 20: zł[/ramka]