Komentarza domaga się ironiczny tytuł nagrań, które wcześniej dostępne były w wersji pirackiej. A to angielskie tournée stało się przełomem w muzycznej biografii amerykańskiego barda-noblisty.
Pierwszą część koncertu wykonywał on zgodnie z tradycyjnymi kanonami folkowymi, do których przywykli fani, czyli z towarzyszeniem gitary akustycznej, solo. Podczas drugiej części pojawiał się z gitarą elektryczną i towarzyszeniem The Hawks, czyli późniejszego The Band. I to wywoływało negatywne reakcje konserwatywnych fanów.
Z tego też powodu doszło do historycznej wymiany zdań 17 maja 1966 roku w sali Free Trade Hall w Manchesterze. Z widowni ktoś krzyknął: „Judasz!". Muzyk odpowiedział na to: „Nie wierzę ci. Jesteś kłamcą". Do towarzyszących zaś muzyków krzyknął: „Grajcie to, k..., głośniej".
Koncert odbył się w Manchesterze, jednak w pirackiej wersji ukazał się podpisany jako występ z londyńskiej Royal Albert Hall. Zapis prawdziwego londyńskiego występu z 26 maja 1966 roku ukazał się teraz w specjalnym boksie Dylana oraz na podwójnym albumie.
Odchodzenie od akustycznego grania zaczęło się jednak wcześniej. Przełomowy okazał się wydany w marcu 1965 roku album „Bringing it All Back Home" – pierwszy, na którym Dylan użył gitary elektrycznej. Singel „Subterranean Homesick Blues" był manifestem poezji bitników opartej na wolnych skojarzeniach, ale także nawiązaniem do bluesa Chucka Berry'ego „Too Much Monkey Business".
Po takim przygotowaniu, któremu towarzyszył niezwykle nonszalancki, rockandrollowy teledysk, Dylan pojechał na jeden z najważniejszych festiwali folkowych w Newport. Zabrał ze sobą znakomitego gitarzystę Mike'a Bloomfielda. Przyjęcie Dylana w 1965 roku nie przypominało tego z poprzednich edycji imprezy. Po prostu go wybuczano. Al Cooper, organista towarzyszący Dylanowi, twierdził, że przyczyną krytycznych reakcji była słaba jakość nagłośnienia i zbyt krótki program.
Bard musiał czuć inaczej, bo po festiwalu nagrał piosenkę „Positively 4th Street". Jest traktowana jako odpowiedź na paranoiczne komentarze i publikacje dotyczące tego, że wybrał gitarę elektryczną.
Angielska trasa, której zapisem jest londyński występ, musiała go potężnie zestresować, ponieważ przestał koncertować aż na osiem lat, czego nie wyjaśnia do końca wypadek motocyklowy pod koniec lipca 1966 roku. Tak długiej rekonwalescencji nie potrzebował!
Słuchając pierwszej płyty albumu, można ostatecznie zrozumieć tęsknotę fanów do akustycznych wersji, bo interpretacje „She Belongs to Me", „It's All Over Now, Baby Blue", „Just Like a Woman" czy „Mr Tambourine Man" są wspaniałe. Ale czy elektryczne wykonania „Tell Me, Momma" i „I Don't Believe You" są słabsze? Dylan, nieco się jąkając, tłumaczy, że czasy się zmieniają. I odpowiadają mu brawa. Tak jest do końca koncertu, gdy gra „Like a Rolling Stone".