Reklama

Historia idzie na złom

Zagrożonym zabytkom przemysłu i techniki będą poświęcone Europejskie Dni Dziedzictwa w Polsce

Publikacja: 09.02.2010 19:00

Zakłady Ceramiczne w Mirostowicach Dolnych; Elektrownia zakładowa z początku XX w., wchodząca w skła

Zakłady Ceramiczne w Mirostowicach Dolnych; Elektrownia zakładowa z początku XX w., wchodząca w skład zespołu budynków fabrycznych. Widoczny bogaty detal ceramiczny. Obiekt w złym stanie technicznym. Autor zdjęcia: Wojciech Eckert; ROBiDZ; Zielona Góra

Foto: KOBIDZ

[wyimek][b][link=http://www.rp.pl/artykul/431524.html]Komentarz wideo[/link][/b][/wyimek]

Puste hale produkcyjne, ogołocone z szyb okna fabrycznych budynków, poniewierające się wysłużone maszyny, które mogą paść łupem złomiarzy – to obrazki, niestety, typowe. Chociaż możemy się pochwalić obiektami unikatowymi na światową skalę: kopalnią soli w Wieliczce czy Kanałem Augustowskim, to właśnie dziedzictwo przemysłowe należy u nas do najbardziej zaniedbanych. Na jego ratowanie w Polsce ciągle brakuje pomysłu.

O tym, że zabytki techniki nie są bezpieczne, boleśnie przekonaliśmy się pod koniec ubiegłego wieku. Na Śląsku w ruinę obróciły się dziesiątki starych kopalń, górnicza i hutnicza infrastruktura, na Wybrzeżu podobny los spotkał stocznie. Z krajobrazu znikają koleje wąskotorowe, pilnego remontu wymagają dworce.

W dużych miastach rozpoczął się kuriozalny wyścig, żeby zdążyć ze sprzedażą atrakcyjnych terenów po likwidowanych fabrykach, nim konserwator zabytków spróbuje je wpisać do rejestru. Ale w najbardziej bulwersujących przypadkach nawet formalny status zabytku nie ochronił cennych przemysłowych obiektów.

Gdy na początku lat 90. upadała fabryka fajansu we Włocławku, syndyk złożył wniosek o skreślenie budynków z rejestru zabytków i – nie czekając na decyzję – zaczął się pozbywać wyposażenia. Nie udało się też uratować np. zabytkowych XIX-wiecznych zakładów włókienniczych. w Krosnowicach, jednych z pierwszych zmechanizowanych na Dolnym Śląsku.

Reklama
Reklama

[srodtytul]Ostatni mamut[/srodtytul]

Prawdziwa batalia, niestety zakończona porażką, rozegrała się kilka lat temu w obronie pogłębiarki "Mamut". Ta jednostka pływająca, zbudowana na początku XX wieku w Holandii, przez prawie 100 lat pracowała w polskich portach. W 2002 r. została wycofana z eksploatacji. "Mamut" był unikatem – jedną z najstarszych tego rodzaju jednostek na świecie.

Konserwator zdążył wpisać pogłębiarkę do rejestru zabytków, ale właściciel i tak zrobił swoje: całe wyposażenie, łącznie z silnikiem, trafiło na złom.Znikają obiekty tworzące historię przemysłowego Wrocławia czy włókienniczej Łodzi. Wyburzone zostały mimo kampanii społecznej w ich obronie zespoły zabudowań wrocławskiej rzeźni miejskiej z lat 90. XIX wieku.

Przędzalnia czesankowa z XIX w. dotrwała jako zakłady Weltex w dobrym stanie do lat 90. ubiegłego wieku. Kiedy firma upadła, natychmiast zaczęła się rozbiórka, choć obiekt miał być wpisany do rejestru zabytków. W ostatnich latach dokonała się zagłada wrocławskich cukrowni: najpierw zrównana z ziemią została cukrownia na Klecinie z początku XIX wieku – jedna z najstarszych nie tylko we Wrocławiu. Pod koniec ubiegłego roku to samo spotkało cukrownię na Sołtysowicach (zbudowana pod koniec XIX wieku).

W Łodzi po wielu fabrykach nie ma już śladu. Niszczeją wille fabrykantów i zabudowania, m.in. fabryk Grohmana i Geyera. Niewiele też zostało pamiątek np. po XIX-wiecznych włókienniczych zakładach w Białymstoku, nazywanym kiedyś polskim Manchesterem.

Dziś w wielu polskich miastach można usłyszeć o potrzebie i planach rewitalizacji dziedzictwa przemysłowego. Szkoda, że tak wiele naprawdę cennych zabytków już tego nie doczeka.

Reklama
Reklama

[srodtytul]Od pomysłu do przemysłu[/srodtytul]

O lepszy los dla zabytków techniki chcą się upomnieć organizatorzy Europejskich Dni Dziedzictwa w Polsce. – To dziedzictwo powinno nam być szczególnie bliskie, jest wpisane w nieodległą historię i opowiada o życiu zwykłych ludzi – mówi Paulina Florjanowicz, zastępca dyrektora Krajowego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków, który jest ogólnopolskim koordynatorem obchodów EDD ([link=http://www.zabytek.pl]www.zabytek.pl[/link]).

Od lat o rewitalizację swego przemysłowego dziedzictwa zabiega Żyrardów – miasto, w którym 11 września odbędzie się inauguracja EDD w tym roku pod hasłem "Od pomysłu do przemysłu". W prawie niezmienionym kształcie dotrwała do naszych czasów unikatowa XIX-wieczna osada fabryczna. Nie tylko układ urbanistyczny, ale nawet nazwę (od nazwiska inżyniera Filipa Girarda) miasto zawdzięcza przemysłowi lniarskiemu. Teraz stara się o status Pomnika Historii.

– W Polsce mamy prawdziwe skarby. Ale brakuje wiedzy np. o osiągnięciach z okresu 20-lecia międzywojennego – dodaje Paulina Florjanowicz. – Dziedzictwo techniki to nie tylko zabytki z XIX i XX wieku, ale też starsze, wszystko, co się wiąże z wytwórczością i ułatwianiem sobie życia. Podstawowa idea EDD to udostępnienie zabytków, do których na co dzień zwiedzający nie mają wstępu. Reszta zależy od pomysłowości i wyobraźni organizatorów.

 

 

Reklama
Reklama

 

 

 

 

 

Reklama
Reklama

 

 

 

 

 

Reklama
Reklama

 

 

 

 

 

Reklama
Reklama

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kultura
Słowacki Trenczyn Europejską Stolicą Kultury 2026
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kultura
Bożena Dykiel. Od nimfy na Hondzie do lokatorki z domu na Wspólnej
Kultura
Nie żyje Bożena Dykiel
Kultura
Sztuka i biznes. Artyści na jubileusz Totalizatora Sportowego
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama