Reklama

Dają z siebie głos po godzinach

Zaczyna się niewinnie, jak każdy flirt. Od przypadkowo znalezionych nut czy wakacyjnego muzykowania. A potem już cały czas podporządkowuje się tylko temu. – Bo romans ze śpiewaniem trudno zakończyć – wyznają chórzyści

Aktualizacja: 02.11.2007 23:25 Publikacja: 02.11.2007 23:23

Dają z siebie głos po godzinach

Foto: Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier

Amatorskie chóry działają już nie tylko przy uczelniach czy kościołach, ale też przy instytucjach naukowych. Śpiewają policjanci, geolodzy, mechanicy, a nawet osoby... niepotrafiące śpiewać.

– Co roku rejestrują się dwie, trzy nowe grupy – mówi prezes mazowieckiego Związku Chórów i Orkiestr Łukasz Wojakowski. – O niektórych dowiaduję się pocztą pantoflową, o innych np. z ogłoszeń na mieście. Ilu chórzystów jest w Warszawie? Tego naprawdę nikt nie wie.

Chórzyści zapewniają, że to nie wpis do związku jest ważny, ale pasja. Mają ją na pewno chórzyści z Allegrezza del Canto, czyli Radość Śpiewania. – Jesteśmy też znani jako Chór dla nieumiejących śpiewać – zdradza Rafał Bornus, na co dzień psychoterapeuta, a dwa razy w tygodniu chórzysta.

Grupa „utalentowanych inaczej” powstała cztery lata temu. Pomysł jej stworzenia zrodził się po przeczytaniu tekstu o podobnych chórach istniejących w Szwecji. Miłośnicy śpiewania skrzyknęli się i postanowili założyć własny, który dawałby szansę zaistnienia na scenie nawet muzycznym dyletantom.

– Bo pasja, a nie wysokość oktaw, jest najważniejsza – mówią chórzyści.Potwierdza to Rafał Bornus: – Razem ze mną na przesłuchanie zgłosił się chłopak, który przez pierwsze tygodnie nie wydobywał z siebie żadnego dźwięku. Cały czas opowiadał, jak bardzo kocha śpiewać, ile czasu poświęca na ćwiczenie głosu w domu, ale na próbie nie potrafił przełamać wstydu. Nasz dyrygent cierpliwie to znosił i powtarzał mu tylko, żeby ćwiczył. I to się opłacało, bo kiedy zaśpiewał, to zrobił to najlepiej z całej grupy – wspomina.

Reklama
Reklama

Gdy Andrzej Bator, baryton i zawodowy śpiewak, został śródmiejskim radnym, postanowił wcielić w życie hasło „Muzyka łagodzi obyczaje”. I cztery miesiące temu założył chór.– Kiedy radny śpiewa, to się nie kłóci – mówi. W jego chórze zgodnie śpiewają politycy z prawej i z lewej strony sceny politycznej. – Może dlatego, że dyryguje nimi radny niezależny? – zastanawia się Andrzej Bator.

Chór rajców debiutował na sesji rady miasta. Odśpiewał „Warszawiankę”, ale w swoim repertuarze ma też lżejsze piosenki. – Nauczyliśmy się na przykład „Szła dzieweczka do laseczka” po japońsku – mówi dyrygent. I wymienia jeszcze pieśni patriotyczne oraz portugalską piosenkę: „bo Portugalia przewodniczy do końca roku Unii Europejskiej”.Zaledwie kilka miesięcy dłużej działa chór Instytutu Geologicznego. Barbara Żbikowska, założycielka, sama nie wierzyła, że uda jej się skrzyknąć grupę.

Śpiewanie to jest pasja i robienie czegoś tylko dla siebie. Nie dla rodziny ani dla przełożonych

– Przyszły nawet osoby, których w życiu bym nie podejrzała o miłość do muzyki. Bo kto by pomyślał, że naukowiec jest takim pasjonatem śpiewania – mówi pani Barbara. Na przesłuchanie zgłosiło się ponad 30 osób. Jedną z chórzystek jest Maria Luborowska.

– Całe życie myślałam, że nie mam ani wybitnego głosu, ani słuchu – mówi. – Ale zawsze lubiłam nucić. Najpierw śpiewałam swoim dzieciom, a potem wnukom, a że tych mam aż siedmioro, to mam okazję, aby wyćwiczyć głos – śmieje się.

W 2005 roku w Komendzie Stołecznej powstał jeden z trzech działających w Polsce chórów policjantów. Początki były trudne. Z 10 tysięcy mundurowych na przesłuchanie zgłosiło się ok. 30 osób. Teraz na koncertach występują 22 osoby. Jest wśród nich sierżant Agnieszka Hamelusz z Komendy Głównej Policji. – Przyjście na przesłuchanie potraktowałam jak przygodę i przypomnienie sobie czasów liceum, kiedy śpiewałam w chórze – opowiada.Po pierwszych próbach, podczas których jak wszyscy początkujący walczyła ze wstydem, zaczęła traktować śpiewanie jako sposób na odreagowanie codziennego stresu. – Poza tym robi się coś tylko dla siebie, nie dla rodziny ani dla przełożonych – dodaje policjantka.

Reklama
Reklama

– Każdy czuje potrzebę realizacji na innym polu niż tylko zawodowe – zauważa Dariusz Sobolewski, jeden z dwóch basów w chórze. Pan Dariusz to były wojskowy, w orkiestrze tej formacji grał na trąbce.Początkowo mundurowi traktowali chórzystów z przymrużeniem oka. Członków zespołu dopytywano, kiedy założą kółko hafciarskie. – Mnie te stereotypy nie obchodzą, bo dlaczego mężczyzna nie może lubić śpiewać – mówi Sobolewski, miłośnik muzyki cerkiewnej.

Jednym z najstarszych warszawskich chórów jest Surma. Powstał 86 lat temu przy Zakładach Komunikacji Miejskiej, teraz działa przy Miejskich Zakładach Autobusowych.

Po II wojnie przestał być chórem męskim. Z czasem w jego szeregach pojawiły się też osoby niezwiązane z MZA. Teraz na próbach w zajezdni autobusowej przy Ostrobramskiej swoich sił w śpiewaniu próbują mechanicy, dyspozytorzy, a nawet lekarze.

Profesora Krzysztofa Bieleckiego, ordynatora oddziału chirurgii ogólnej i przewodu pokarmowego ze Szpitala im. Orłowskiego, we wtorki i czwartki wieczorami łatwiej jest znaleźć na próbie lub lekcjach śpiewu niż w domu.– Od dziesięciu lat dwa razy w tygodniu nie ma dla mnie nic świętszego od próby – przyznaje prof. Bielecki. – Bo to jest nie tylko pasja, ale też nauka pokory i pracy w zespole – dodaje.

Z profesorem chirurgii zgadza się prezes Surmy Danuta Krawczyńska. – Dla mnie oprócz pasji ważne jest też to, że mogę się spotkać ze znajomymi – mówi. Zanim trafiła do chóru, śpiewanie nie było jej hobby. – Aż któregoś dnia w dziale awarii i wypadków zobaczyłam nuty ze „Skrzypka na dachu”. Ponieważ grałam na akordeonie, to się nimi zainteresowałam. Wtedy po raz pierwszy dowiedziałam się o działalności chóru, no i śpiewam w nim do dziś – opowiada.

Chórzyści, jak podkreślają, wraz z liczbą prób i koncertów przestają być dyletantami.– Nie tylko lepiej śpiewamy, ale także bierzemy udział w różnych imprezach – mówią. Chór radnych został zaproszony na koncert w Holandii. Zespół policjantów ma już zaplanowany bożonarodzeniowy występ na pl. Zamkowym. Śpiewacy z Instytutu Geologicznego swój debiutancki występ mieli podczas imprezy barbórkowej, a Allegrezza del Canto koncertował na ostatnim Festiwalu Nauki. Natomiast chór Surma będzie śpiewać z okazji Święta Niepodległości w kościele św. Józefa w Ursusie.

Reklama
Reklama

Marketingowe znaczenie zespołów zaczęli także doceniać dyrektorzy instytucji, przy których one działają. – Warto promować działalność dodatkową, bo to jest coś, co nas wyróżnia spośród innych podobnych instytucji – uważa Andrzej Gąsiewicz, zastępca dyrektora Instytutu Geologicznego.

Kultura
Słowacki Trenczyn Europejską Stolicą Kultury 2026
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kultura
Bożena Dykiel. Od nimfy na Hondzie do lokatorki z domu na Wspólnej
Kultura
Nie żyje Bożena Dykiel
Kultura
Sztuka i biznes. Artyści na jubileusz Totalizatora Sportowego
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama