W Polsce braci benedyktynów jest około siedemdziesięciu. W Tyńcu mieszka czterdziestu. – W krajach Beneluksu ostatnimi czasy zamknięta została kongregacja holenderska, a mnisi z dwóch klasztorów zamieszkali w domu starców – mówi ojciec Szymon Hiżycki OSB. – We Włoszech, w Genui klasztor stał się szpitalem.

“Benedictus montes amabant” – góry umiłował – przylgnęło do świętego Benedykta. Barokowy klasztor w Melku (Austria) czy Mont Saint–Michel w Normandii, słynne miejsca kontemplacji, znane są nie tylko wśród wiernych, ale też turystów, którzy wręcz zadeptują te niezwykle położone budowle. Monte Vettere, Subiaco i Monte Casino to też klasztory na szczytach wzniesień. Podobnie zbudowano 20 lat temu Titicaca w Peru, na wysokości 4 tys. metrów.

Klasztor tyniecki na białej wapiennej skale tętni dziś życiem. Benedyktyni nie narzekają na brak powołań. Dzięki Bogu – usłyszałam od uczestnika mojej wycieczki. Dzięki opatrzności bożej – odpowiednie dał rzeczy słowo jeden z mnichów. Moim zdaniem również dzięki pracy, determinacji i entuzjazmowi, z jakim bracia realizują kolejne dzieła. Przyglądałam się im przez dobę. Jestem pod wrażeniem.

[srodtytul]Z ruin powstałeś[/srodtytul]

Cztery lata temu ojciec Bernard Sawicki OSB był najmłodszym kandydatem, gdy został wybrany opatem tynieckim. Absolwent Akademii Muzycznej w Warszawie miał wówczas 37 lat. Potrzebował tylko czterech lat by odbudować południowe skrzydło opactwa, od strony Wisły, zwane przez pokolenia Wielką Ruiną.

Do jego zniszczenia (mieściła się w niej biblioteka) doszło już w czasie konfederacji barskiej. Tu konfederaci bronili się przed wojskami Aleksandra Suworowa przez kilkanaście miesięcy, aż skapitulowali wobec Austriaków. Dalszy upadek spotęgowały: przejście wojsk napoleońskich i kasata klasztoru w 1816 roku podpisana przez Franciszka I, która spowodowała wyprowadzenie się mnichów, a także pożar.

W I połowie XX wieku wnętrza romantycznych ruin biblioteki z pustymi oczodołami okien były porośnięte drzewami. W ramach współczesnych prac konserwatorskich w jednej z sal pozostawiono na pamiątkę okazały pień. Benedyktyni wrócili na wzgórze tynieckie w 1939 roku.

W dawnej Wielkiej Ruinie mieszczą się dzisiaj Benedyktyński Instytut Kultury, hotel, sale konferencyjne, refektarz i muzeum w podziemiach. Konserwatorzy wypieścili każdy romański kamień i każdą gotycką cegłę na grubych ścianach. By żadnymi zbędnymi elementami nie przyćmić starych murów, współczesne elementy są tylko z surowego betonu (strop), szkła i pięknego, rudego jak kolor cegły marmuru (schody i posadzki). Autorem tych subtelnych rozwiązań materiałowych we wnętrzach jest Marcin Adamczewski.

[srodtytul]Nowy projekt[/srodtytul]

W tym roku mija 70. rocznica powrotu braci do Tyńca. By ją uczcić, benedyktyni przedstawiają plan powstania Muzeum Konfederacji Barskiej i Lapidarium (miejsce ekspozycji fragmentów budowli, kamieni, pomników i rzeźb), który wpisuje się w ciąg dalszy projektu zagospodarowania wokół klasztoru i okolic wzgórza.

Ruch samochodowy będzie odsunięty od wzgórza i uporządkowany na tarasowym parkingu dla 125 aut, by nie zakłócał ciszy kontemplacyjnej. Ma wyglądać jak winnica, zadaszenia dla samochodów planowane są z pnących roślin. Ludzie będą szli do klasztoru pieszo.

Cała inwestycja planowana jest jako zespół budynków dyskretnie wtopionych w ukształtowanie terenu wokół wzgórza. Muzeum ma się składać z dwóch parterowych, podpiwniczonych budynków z zielonymi tarasami na dachach.

Muzeum i lapidarium, mały dziedziniec, recepcja i kawiarnie połączone będą z parkingiem tzw. Uliczką Jerozolimską, pnącą się ku górze, kamienną, z murem, który raz po raz otwierał się będzie na cudowne widoki ze wzgórza. Ścieżka edukacyjna poprowadzi m.in. tunelem w skarpie do przestrzeni fosy. Sale ekspozycyjne umieszczone będą w tej przestrzeni, między murami obronnymi (w tzw. międzymurzu). Zostaną przykryte stropem, częściowo oszklonym.

Wokół projektu trwają jeszcze spory z mieszkańcami i lokalnymi władzami, ale rosnące znaczenie klasztoru w Tyńcu jako miejsca kontemplacji, a także coraz popularniejszej atrakcji turystycznej powoduje, że nierozwiązanie ich szybko sparaliżuje tę do niedawna wieś podkrakowską. Dziś – już w granicach Krakowa – dzięki benedyktynom stała się atrakcyjna. A oni wiedzą, jak zapanować nad najazdem turystów. Z innych klasztorów rozsianych po Europie.

[ramka][b]www[/b]

Program "Powrotu Benedyktynów do Tyńca" (początek 15 maja)

[link=http://benedyktyni.eu/]benedyktyni.eu[/link]

[link=http://tyniec.com.pl/]tyniec.com.pl[/link]

[link=http://benedicite.pl/]benedicite.pl[/link][/ramka]