Na koncercie oprócz starszych nagrań usłyszymy nowy materiał. Czego mogą oczekiwać po nim słuchacze?

Ania Dąbrowska: Kończę pracę nad swoją czwartą płytą, którą roboczo nazwaliśmy „AniaMovie”. Na jej program złożą się głównie piosenki napisane do filmów powstałych na przestrzeni ostatnich 50 lat. Obok trzech utworów z tej płyty zaśpiewam jeszcze swoją najnowszą piosenkę „Nigdy nie mów nigdy”, którą napisałam do filmu o tym samym tytule. Przygotowałam też jedną niespodziankę.

Tym razem stawiasz na język angielski. Łatwo ci wyrazić się w tekstach pisanych w – było, nie było, – obcym języku?

Piosenki, które trafiły na „AniaMovie”, w oryginale były wykonywane po angielsku, więc automatycznie śpiewam je w tym języku.

Które z utworów z trzech poprzednich albumów wykonujesz obecnie z największą przyjemnością?

Chyba nie mam jakichś szczególnie ulubionych piosenek. Część z nich trochę przearanżowaliśmy z myślą o koncertach, inne wydłużyliśmy lub w ten czy inny sposób połączyliśmy ze sobą.

Teraz wystąpisz w Stodole. Ale powiedz, w jakich miejscach – w Polsce i na świecie – zagrałabyś szczególnie chętnie z racji klimatu, historii czy artystów związanych z danymi lokalami?

Powiem ci, że Stodoła jest jednym z takich miejsc. Mam wrażenie, że koncert tam to pewnego rodzaju nobilitacja dla każdego artysty, który znajduje się na początku swej kariery. To duży klub z tradycjami i nie każdy może tam zagrać. Bardzo obawiałam się mojego ubiegłorocznego występu w Stodole. Zastanawiałam się, czy bilety się sprzedadzą, czy spełnię oczekiwania publiczności... Wyszło znakomicie i był to jeden z moich najlepszych koncertów. Mam nadzieję, że w niedzielę (godz. 20.30, bilety 45 – 55 zł) będzie podobnie.

[i]rozmawiali dw, flint[/i]

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ